ozon pisze:Aguś, przyszłam Cię przytulić z całej siły

bo tydzień pewnie jakoś mija, bo musi, a weekendy najsmutniejsze

Czy w tygodniu, czy w weekend, ciągle coś mi ją przypomina

Czasem wręcz mam poczucie jej obecności, tylko przytulić nie mogę.
Ale cóż, tak musi być i będzie
Kotki mają się dobrze. Najbardziej bałam się o Bazylka, póki co nie widzę, żeby coś złego się z nim działo, ale wiadomo, u kota nietrudno coś przeoczyć.
Bazylek bardzo kochał Diunkę, ale już od wielu tygodni jej unikał, jakby coś czuł? A może to dlatego, że Diunka powoli stawała się coraz mniej aktywna i coraz mniej uczestniczyła we wspólnym życiu, ostatnio przesypiała już prawie całe dnie, budziła się tylko na jedzenie. A Bazylek już się do niej nie przytulał...
Nie potrafię ocenić jak Kitunia, wydaje się, że zachowuje się zupełnie normalnie, ale już kiedyś też tak myślałam, a ona przypłaciła to zapaleniem pęcherza.
Puszuś wydaje się kochać tylko mnie i wszyscy inny mogliby dla niego nie istnieć... Ale tu też mogę się mylić, oby nie.
W każdym razie bez moich kotków byłaby czarna rozpacz, są moją nieocenioną pociechą, a dzięki nim i dla nich lepiej się trzymam, bo nie chce ich martwić. Chociaż pewnie i tak wszystkich uczuć nie da się przed nimi ukryć
Tak więc życie toczy się dalej... Kotki coraz więcej czasu spędzają na tarasie, jeszcze trochę i znów zaczniemy chodzić na spacery po ogrodzie.
Muszę im zrobić trochę zdjęć i pokazać Wam, bo zupełnie o nich zapomnicie. Niech tylko troszkę słonko zaświeci.