Strona 338 z 1986

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 lut 2013, 17:01
autor: AgnieszkaP
yamaha pisze:2) TZ jest glownym kuchcikiem w domu, ja tylko "pyry obieram" <lol>
Rany jak ja Tobie zazdroszczę, mój w ogóle do gotowania się nie rwie :(((( Ja też

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 lut 2013, 17:58
autor: Julcik
<lol>

Ja też mogę wpaść na czesanie :-D Avari to ostatnio ugniata jak go czeszę :

Głaski dla slicznej Missuni! :kotek:

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 lut 2013, 18:03
autor: kosanna
Wiesz co Yamaho, wpadłam na genialny pomysł musisz koniecznie przygarnąć drugiego kota, żeby ... czesał Missy. Ona jego, a on ją i będziesz miała z głowy. Nie ma lepszego grzebyczka niż kocie zęby i szorstki języczek "grzebyczek"! Ot i tyle w temacie! ;-)) :-)

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 lut 2013, 18:05
autor: margita
kosanna pisze:Wiesz co Yamaho, wpadłam na genialny pomysł musisz koniecznie przygarnąć drugiego kota, żeby ... czesał Missy. Ona jego, a on ją i będziesz miała z głowy. Nie ma lepszego grzebyczka niż kocie zęby i szorstki języczek "grzebyczek"! Ot i tyle w temacie! ;-)) :-)
<rotfl>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 lut 2013, 19:16
autor: Mada
yamaha pisze: prawa probuje uczesac brzusio.
Spraw sobie metalowy grzebien. Metalowy ma zęby szerokorozstawione, zaokraglone końce, przez co nie drażnią, a masują plecki kota. Z elektryzowaniem to różnie bywa, zależy na czym leży kot :-)
Zacznij od czesania grzebietu i ogona i boczków. Codziennie troszkę. Po jakims czasie spróbuj z brzuszkiem. Troszkę brzuszka i przerwa w czesaniu, albo grzbiet. To jest metoda na Ptycha <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 08 lut 2013, 19:41
autor: margita
Mada
bardzo dziękuję za link do grzebienia ... <mrgreen>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 10 lut 2013, 20:57
autor: jasminka
Mam tu 25 stron zaległych do przeczytania ale na razie wracam do niemieckiego ;-( piszcie wolniej dziewczyny <pokłon>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 lut 2013, 10:53
autor: yamaha
Wszyscy goscie wyjechali, a Missy nawet nas mile zaskoczyla, bo sie za mocno nie chowala.
Wczoraj nawet dala sie kumpeli poglaskac (moze wyczula, ze to kociara ? ;-)) ).
Wszyscy natomiast sa zgodni : albo przemalowanego niedzwiedzia, albo kota z Czarnobyla nam w tej Polsce wcisneli <lol>

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 lut 2013, 11:06
autor: yamaha
AgnieszkaP pisze:
yamaha pisze:2) TZ jest glownym kuchcikiem w domu, ja tylko "pyry obieram" <lol>
Rany jak ja Tobie zazdroszczę, mój w ogóle do gotowania się nie rwie :(((( Ja też
No ja mam szczescie <mrgreen> nie dosc, ze lubi gotowac i gotuje bardzo dobrze, to jeszcze do tego "eksperymentuje" mieszajac smaki - 99 razy na 100 wychodzi PYSZNE ! (no dobra, cielecina pieczona w ryzowych platkach z bananami nie byla dobrym pomyslem, ale "wypadek" kazdemu sie moze zdarzyc :-| )

Re: Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DO

: 11 lut 2013, 11:08
autor: Agrypina
oglądając zdjęcia Missy stwierdzam ze moze to faktycznie jakis niedzwiedziowaty <zakochana> :kotek: