Ojej, ojej, bardzo mi miło czytając te wspaniałe słowa powitania i wsparcia dla Kostusia <serce> Po kolei przekażę każdemu kocikowi z osobna co Ciocie mówią i jak mocno nam kibicują!

Dziękuję!
Noc super, dziewczynki spały grzeczniusio jakby ich w ogóle nie było <serce> Nie śmiejcie się, ale przyznam się Wam do czegoś <oops> Specjalnie dla nich spałam na podłodze, bo nie chciałam ich zostawić samych, tym bardziej, że pomyślałam sobie, że nie daj Boże, jak nie będzie mnie przy nich, to oduczą się spania z człowiekiem 8-) A dlaczego podłoga a nie łóżko? Bo w pokoju Nataszki, gdzie mają swoją bazę jest łóżko piętrowe. W ciągu dnia leżały tam sobie z nią, ale na noc bałam się je zabierać na górę (łóżko pod sufit), bo może nieopatrznie któraś by spadła, a tego bym sobie nigdy nie darowała! Dlatego zabrałam ze sobą pościel i koce i umościłam sobie posłanie na podłodze <diabeł> Sonia przyszla do mnie i cichutko sobie spała obok, a Rominka w pobliżu. Nie wyspałam się okrutnie, bo twardość podłogi znacznie dawała się we znaki, a poza tym położyłam się o 1 i do tego nie mogłam zasnąć. No ale co się dziwić, tyle emocji, euforii, że nie sposób ot tak, bez ceregieli, pójść po prostu spać

Eee, no i do pracy się spóźniłam, nie muszę chyba pisać dlaczego <gwiżdże> Biednemu Sławkowi zawracam też głowę, musi mi zdawać relację na bieżąco, bo ja w pracy siedzę jak na szpilkach <roll> Zaczynam już śmiać się sama z siebie, bo popadam w jakąś manię - wysyłam sms, czekam i czekam na odpowiedź, po chwili nie wytrzymuję i dzwonię z pretensjami, czemu nie odpisuje, po czym słyszę: to ty wysłałaś tego smsa sekundę temu??? No ja, a kto <oops>
Coś o dziewczynkach: obie mają cudny apetyt, jedzą też BARF co mnie bardzo cieszy <tańczy> Dostały z rana porcyjkę i zajadały się aż miło <mrgreen> Super, nie będę musiała przestawiać się na inny sposób karmienia, będziemy sobie BARFować :-) W kuwecie też już było wszystko, wprawdzie Sonia pierwsze posiedzenie miała dzisiaj, ale super sobie radzą. Rominka czuje się na tyle pewnie, że załatwiła dzisiaj swoje potrzeby w kuwecie Kostka. No bo oni już troszkę kontaktu mają ze sobą

Już wczoraj podawałam Kostkowi przysmaki pod drzwiami dziewczynek, przy ich otwarciu stał z daleka i tylko patrzył, a dzisiaj Sławek pozwolił wyjść dziewczynkom na salony. Nie było żadnych agresywnych ruchów, tylko troszkę złego mruczenia, w rezultacie czego Kostek spokojnie już reaguje na Sonię, Rominki trochę się boi. Może dlatego, że jest jeszcze bardziej puchata, niż on? <mrgreen> Te wszystkie sytuacje odbywają się pod kontrolą, nie ma mowy o pozostawieniu ich sam na sam of course.
Jest jeszcze Nataszka, która głowę traci dla kociaków, bywa upierdliwa, ale to miłość po prostu i zwykła dziecięca radość <serce>
Uściskam Kostusia, który ma tu swoje adoratorki, mi też go troszkę żal, tym bardziej sypią się przysmaczki i głaski, mam nadzieję, że od tego pierwszego zbytnio nie przytyje 8-)
Co do półeczek, to na dobrą sprawę nie mam gdzie zamontować, wszystkie ściany są zabudowane, umeblowane, ale przestrzeni i torów komunikacyjnych nie brakuje. Dziękuję za wszystkie rady i słowa wsparcia <serce> <serce> <serce> Nie wiem, czy się nie powtarzam, ale tyle mam do napisania, że myśli się kotłują i ciężko je okiełznać!
