Becia pisze:Wieczór już jest, czekam <diabeł>
Nie dało rady, Beciu, byłam bardzo zajęta Maleńśtwem <zakochana> Nota bene maleństwo jest niewiele mniejsze od Kituni, głowę ma wręcz większą!
Dziewczyny, dziękuję za Wasze kciuki i dobre myśli, wygląda na to, że pomogły
Estera wczoraj do Poznania chyba się teleportowała <lol> TŻ wyrokował, że dojedzie najwcześniej o 23, tymczasem o 21:20 zdzwoniła, że ma 23km do celu. My na miejsce dojechaliśmy chyba godzinę później (Eliota odbieraliśmy w esterkowej podhodowli). Trochę się zasiedzieliśmy, trudno było wyjść (o tym kiedy indziej) i do domu dojechaliśmy ok. północy, o ile dobrze pamiętam, a nie ręczę, bo byłam mocno rozemocjonowana <mrgreen>
Po przyjeździe na chwilę postawiliśmy na podłodze zamknięty transporter, żeby nasze futerka mogły go poczuć, zachwytu oczywiście nie było. Potem przeniosłam go do wcześniej przygotowanej "izolatki", gdzie zostaliśmy razem już do rana <mrgreen> To była cudna noc.
Eliot wyszedł z transportera natychmiast po tym jak go otworzyłam, krótko potem zwiedzał już pokój z podniesionym ogonem i głośno mrucząc za każdym moim dotknięciem <zakochana> Sam do mnie podchodził, ocierał się o mnie, nadstawiał mordkę, chyba do całowania <mrgreen>
Becia pomyślałam wtedy o Tobie i Bogusiu. Potem zjadł kilka chrupek, odwiedził kuwetę, pobawiliśmy się miotełką i poszliśmy spać. Prawie całą noc przespał na moich nogach, raz po raz przychodząc się pomiziać <mrgreen> Jestem niewyspana i zakochana <zakochana>
Swoim zachowaniem przypomina mi Kitkę z jej pierwsze dni u nas, a to bardzo dobre rokowanie :-)
Rano z apetytem zjadł mokre. Potem trochę się pobawiliśmy i postanowiłam na rękach pokazać mu dom. Ponieważ wydawał się spokojny, rezydenci zdystansowani, a jak usiadłam z nim na sofie, powoli próbował zejść mi z rąk... pozwoliłam mu na to. Jest odważny i ciekawski. Zupełnie spokojnie, chociaż na nieco obniżonym podwozi zwiedził cały salon, irytując tym Kitkę

Wpadł na chwilę do kuwety i załatwił wszystko co trzeba <mrgreen> Konkretnie to ja go wsadziłam (do tej drugiej, pierwsza jest w "izolatce") I od razu się załatwił.
Generalnie Kitka i Bazyl reagują lepiej niż się obawiałam. Bazyl wykazuje małe zainteresowanie <mrgreen> Prycha tylko, jak mały za blisko podejdzie, Kitkę Eliot interesuję znacznie bardziej i nie jest mu przyjazna, ale nic strasznego się nie dzieje, widać było, że jest zestresowana, ale minęły jakieś 2h i jest już lepiej. Kitka prycha na niego i warczy jak jest blisko, ale Eliot niewiele sobie z tego robi i po prostu schodzi jej z drogi i nie prowokuje. Mądry koteczek

Teraz Eliocik wpakował się do budki na drapaku i chyba będzie spał, a Kitka zajęła się swoimi sprawami w sobie właściwy sposób <mrgreen> Myślę, że jest całkiem nieźle.
O rany, dopiero zauważyłam co się dzieje w tym wątku <mrgreen> Więc wysyłam jak jest!