Celowo nie zmieniam tytułu wątku, chcę by tytuł został bez zmian. Myślę, że ''krzyśkom'' i P.T. forumowiczom to nie przeszkadza
Ania i Krzysiek pisze:Gratulujemy pozytywnego zakocenia.
Nasze się ciągle tłuką
Nie ma w domu pokoju
Ja jedynie ubolewam, że Gaston małemu we wszystkim ustępuje. Nawet swoją miskę z surowym oddaje obżarciuchowi małemu. Mały swoja porcję szybko zje, potem bez skrupułów kontynuuje wyżerkę z miski Gastona. Doszło do tego, że karmię Gastona z ręki (odganiając przy tym drugą małego ), inaczej nic by starszy nie zjadł. Mały pochłania wszystko.
Z zabawkami nie ma żadnego problemu. Mały bawi się czym chce, czasami bawią się wspólnie.
Ania i Krzysiek pisze:Nawet zabawki Franake ma na wyłączność
Ania i Krzysiek pisze:Franek nie pozwala Małej bawić się zabawkami. Jeśli ta próbuje, niedźwieź przychodzi i zabiera. Najczęściej kładzie się na zabawce i koniec. Jak pies (kot) ogrodnika...
A co do jedzenia...
U nas też tak na początku było. Potem Franek zaczął warczeć na Tośkę (takie prwdziwe psie wrrr...), kiedy było mu nie na rękę towarzystwo Małej, przy jego misce.
Ostatnio (odpukać) jakoś nie ma wojen o szamanko.
Aya pisze:
Ania i Krzysiek pisze:
A co do jedzenia...
U nas też tak na początku było. Potem Franek zaczął warczeć na Tośkę (takie prwdziwe psie wrrr...), kiedy było mu nie na rękę towarzystwo Małej, przy jego misce.
Ostatnio (odpukać) jakoś nie ma wojen o szamanko.
Sprawa ''miskowa'' jest cały czas pod nadzorem. Na początku nie ingerowałam w to podkradanie. Szkoda mi było tylko gapcia- Gastona, że jest ''świadomie pozbawiany posiłku '' Jednak obżarstwo małego musiałam ukrócić. Pojemność jego brzuszka jest w końcu ograniczona i zaczęło się wylewać górą Odkąd nadzoruję ''ręcznie'', wilk syty i owca cala . Mam nadzieję, że ta żarłoczność prędzej czy później się ustabilizuje.
Gonab pisze:Niesamowite że tak sie pokochały :-) :-) :-)
Wspaniałe zdjęcia z kociego współistnienia :):)
:-) chciałabym by tak było już zawsze. Zastanawiam się czasami czy to wręcz natychmiastowe, wzajemne zauroczenie może się z czasem zmienić na np. bardziej chłodne czy rywalizujące relacje miedzy nimi ?
Mago pisze:Oj, Aya... zazdroszczę Ci (tak pozytywnie ) tego drugiego kotka. Pięknie chłopaki się prezentują i żyje im się radośniej z powodu posiadania kociego kumpla. No i co by nie mówić, to jest o jedno futro więcej do miziania .
Aya pisze:Dokładnie jest tak jak piszesz . Szczególnie mały Bezik, przy najmniejszym dotknięciu radośnie wibruje i uruchamia mu się rozkoszny motorek. Jest niesamowicie przytulasty i miziasty.
Aya pisze: :-) chciałabym by tak było już zawsze. Zastanawiam się czasami czy to wręcz natychmiastowe, wzajemne zauroczenie może się z czasem zmienić na np. bardziej chłodne czy rywalizujące relacje miedzy nimi ?
Z tego co czytałam i/a przede wszystkim widziałam w różnych domach to nie ma praktycznie takiej możliwości aby to się zmieniło. I z całego serca życzę aby tak było zawsze.
Aya pisze: ogromnie mnie to cieszy
Mago pisze:Aya, jak się miewają Twoje kocie pociechy? Może dasz się namówić i jakieś nowe foteczki wstawisz .
Mago pisze:Aya, jak się miewają Twoje kocie pociechy? Może dasz się namówić i jakieś nowe foteczki wstawisz .
Mają się aż nadto dobrze . Są już ze sobą bardzo mocno zżyte i praktycznie nierozłączne. My z kolei oprócz miłości do nich i radości z ich posiadania, mamy okazję podpatrywać ich wspólne zabawy, swoiste zachowania w różnych sytuacjach, łącznie z rytuałem wzajemnej pielęgnacji. Doświadczamy niemal codziennie tego wszystkiego czego nie dane nam było oglądać i przeżywać jak był jeden futrzak. Bezik (tak nazwaliśmy Antibesa) to wulkan radości, ruchliwości no i ciekawości, a jego umiłowanie do pieszczot przeszło nasze oczekiwania. On po prostu nachalnie się ich domaga. Gaston jest jego przeciwieństwem, no może jedynie pod względem ciekawości trochę nad nim góruje ;)
Fotki są wrześniowe, ostatnio trochę ciężko złapać dobre światło
Wieczór, fotka robioną z lampą, wklejam by pokazać jak śpią