Becia pisze:Jeden dzień człowieka nie było i do ogarnięcia tyle co w wątku Yamahy <lol>
Agnieszko, bardzo się cieszę, że dokocenie przebiegło tak błyskawicznie i życzę Tobie z całego serca aby Eliocik był takim naprawdę
Twoim kotkiem

Po pierwsze dziękuję, po drugie nie zawstydzaj mnie <lol> Gdzież mi do mistrza! Yamasze nigdy nie dorównam, nawet gdybym się bardzo starała i nawet do łazienki zabierała laptopa
To jeszcze raz wszystkim dziękuję

Wasze kciuki pomagają <mrgreen>
U nas ciągłe postępy, już nie mam wątpliwości, że Kitunia chciałabym się z Eliotem pobawić, ale nadal nie ma śmiałości. Eliocik też chyba tak to widzi <mrgreen>
Dziś znów spałam z nim w izolatce, ale tym razem zostawiłam otwarte drzwi. W nocy odwiedziła nas zarówno Kitka, jak i Bazyl, ale nic się nie wydarzyło. Rano, jak TŻ wstał, przeniosłam się do sypialni, żeby w końcu wygodnie dospać na łóżku (a nie podłodze jak przez ostatnie noce <mrgreen> ) i po porannych przebieżkach dołączył do mnie Eliocik <serce> Pomruczał, poprzytulał się i trochę pospaliśmy. Wobec tego dziś chyba wrócę już na stałe do sypialni.
Wszystko idzie ku dobremu, jestem całkowicie spokojna i myślę, że jeszcze kilka dni, a Kitunia będzie brykała razem z Eliocikiem. Za to Bazylek będzie się cieszył świętym spokojem <mrgreen> Bo może dzięki Eliocikowi Kitka nie będzie już go zaczepiać i zapraszać do wspólnej zabawy.
Kitunia zachowuje się już całkiem normalnie, czyli chodzi z podniesionym ogonem i o wszystko się ociera (w tym o moje nogi, co uwielbiam). Znów się rozgadała, ale to już wczoraj, bo w sobotę cały dzień milczała jak zaklęta. Jej było mi najbardziej żal, do wczoraj była jak nie ona, więc zakładam, że zestresowana i nieszczęśliwa... Bazyl jest jednak bardziej obojętny na otoczenie i może dlatego obecność Małego mniej go obeszła... Byle mu tylko w drogę nie wchodził i nie zajmował jego ulubionych miejscówek do spania <lol>
Zapomniałam wcześniej pisać o tym co mnie najbardziej zdziwiło - Kitka nagle zaczęła prychać na Bajzelka <strach> Jak na obcego. Ale to chyba tylko w sobotę, szybko jej przeszło.