Strona 49 z 50

Re: Podarowana Misia

: 05 lut 2015, 23:44
autor: asiunia0312
Dziękujemy za pamięć :-)
Misia powoli przyzwyczaja się do Colina. Choć opuściła drapak i tubę :(((( i ciągle śpi na szafie w transporterze to ganiają się wieczorami i rankami. Jak Colin za bardzo się rozszaleje, a Misia ma go dość to miauczy lub prycha na niego żeby ten dał jej spokój.
Colinek wczoraj był na operacji usunięcia drugiego jąderka, bo smrodek z kuwetki był nie do wytrzymania, poza tym zobowiązywała nas do tego umowa :-) . Na szczęście wszystko jest w porządku. Leży na kocyczku i się kuruje, a za 10 dni zdjęcie szwów i uwolnienie z kubraczka <mrgreen>

Re: Podarowana Misia

: 05 lut 2015, 23:45
autor: Miss_Monroe
Pomyślcie dodatkowo nad systemem półek na ścianach dla kotów, aby każdy miał swój azyl.

Re: Podarowana Misia

: 05 lut 2015, 23:46
autor: Kasik
Ciesze sie, ze wszystko idzie ku dobremu, niech sie kocurek szybko kuruje <ok>
:kotek: :kotek:

Re: Podarowana Misia

: 06 lut 2015, 07:29
autor: beev
Dużo zdrowia dla koteczka <ok> :kotek:

Re: Podarowana Misia

: 06 lut 2015, 19:35
autor: Monic
Jak się kociak wykuruję to ja poproszę zdjęcia TAKIEGO samego dueciku jaki mam ja! :-D Mam potrzebę wieeeelu zdjęć z sentymentu :-P Głaski dla obu śliczności i żeby chłopak szybko powrócił do normalności :-)

Re: Podarowana Misia

: 07 mar 2015, 11:46
autor: asiunia0312
Więc nadeszła pora na podsumowanie naszej męczarni z jądrem. Od wczoraj możemy oficjalnie powiedzieć że to już koniec po miesiącu walki :)

Najpierw było usunięcie jąderka prawego z moszny, potem operacja na jądro lewe które niestety było usytuowane tak że konieczne były 2 cięcia najpierw otrzewna potem kanał pachwinowy i tamtędy bezpiecznie wyszło. Oczywiście nasz łobuz wygryzł sobie szew i doprowadził do zakażenia rany na kanale pachwinowy więc zostało nam smarowanie maściami. A żeby było mało 2 dni po problemach z rana na otrzewnej pojawiła się gula wielkości dużego jajka więc zaczęła się przeprawa z próbami usunięcia oropienia, nakłuwanie, sterydy antybiotyki niestety stwardniało i wytworzył się ropień wielkości jajka i kolejna operacja z założeniem sączka który dzień przed terminem zdjęcia sam sobie wyciągnął z brzucha. Ropień był na badaniu leki na bakterie dobrane. Po 10 dniach antybiotyków szwy zdjęte rana pięknie zagojona a futerko wyskoczyło z kubraczka :) Postaram się wrzucić filmik z czasu kiedy Colin był koniem i miał kołnierz :)

Re: Podarowana Misia

: 07 mar 2015, 11:52
autor: asiak
Oj, to mieliście trochę przeprawy <strach> Miejmy nadzieję, że już wszystko będzie dobrze :kotek: :kotek:

Re: Podarowana Misia

: 07 mar 2015, 11:57
autor: asiunia0312
asiak pisze:Oj, to mieliście trochę przeprawy <strach> Miejmy nadzieję, że już wszystko będzie dobrze :kotek: :kotek:
Już szwy wczoraj zdjęte i jest dobrze ładnie się zagoiło futerko na brzuchu wraca :) Nawet przestał smrodzić. Kosztowała nas ta zabawa dużo stresu, nerwów i pieniędzy :/

Re: Podarowana Misia

: 07 mar 2015, 22:28
autor: Kasik
Biedny Collinek :kotek: Dobrze, ze juz wszystko za Wami, oby nie bylo wiecej problemow i oba kotki rosly zdrowo <serce> <serce>

Re: Podarowana Misia

: 12 mar 2015, 14:33
autor: elwiska3
:tort: :tort: :tort: Wszystkiego najlepszego Asiu :kwiatek: :tort: :kwiatek: