Dziękuję za pamięć, to miło jak mamy świadomość tego, że ktoś... gdzieś myślami nas wspiera <pokłon>
Ciężki dla nas jest dzisiejszy dzień...
O godz. 5.10 rano Orri przyszedł do nas (tak wcześnie-jakby wiedział, że coś wisi w powietrzu), wskoczył do łóżka i ,,wymył ''nasze włosy-Lizak w końcu nie bez powodu.
Nie muszę Wam tłumaczyć dlaczego nie mogłam już potem zasnąć. O godz.8.00 czekał w kuchni na swój twarożek

jak zobaczył, że śniadania dla niego też nie będzie, spróbował swoich sztuczek zmiękczających serce... ósemeczek wokół nóg, zawijanie kitki o moje nogi, wzrok błagalny zmiksowany z fochem ,,jak nie to nie''.
Droga do lecznicy... płacz, nie przepada za podróżowaniem w transporterku-nawet kocyk z zapachem jego mamy nie ostudził żalu i niepokoju.
W lecznicy mąż psychicznie wymiękł i nawet nie chciał postawić go na wadze <shock>, bał się chyba że będzie musiał go trzymać podczas usypiania... faceci
Pominę moment podania ,,głupiego Jasia''- trzymałam Orrinka na rękach

i takiego skołowanego zabrano do sali zabiegowej. Tam później dożylnie go uśpiono. Zabieg rozpoczęto o godz. 9.15 Orriego odebraliśmy o godz.11.30. Był wybudzony aczkolwiek całkowicie zdezorientowany. Podano mu antybiotyk o długotrwałym spektrum działania oraz środki przeciwbólowe.
W domu nawet nie wydobywaliśmy go z transporterka... nie chcieliśmy sprawiać mu dodatkowego bólu. Po 2 godz. wyszedł sam z niego słaniając się na nogach i przewracając się. Położyłam go na ulubionej oponce a w zamian za to obsyczał mnie... chyba chciał powiedzieć jak boli
Zawsze, kiedy przygotowuję obiad w kuchni dotrzymuje mi towarzystwa. Wyczaił, że krzątam się i doczołgał się kulejąc do mnie... tego miałknięcia obolałego nie zapomnę.
O godz. 20 podszedł do miseczki z wodą i karmy. Podskubuje coś od czasu do czasu.
Cała rodzinka pilnuje naszego Orineckiego ponieważ ok. godz. 17 wskakiwał gdzie nie powinien narażając się na dodatkowy ból. Ogólnie od godz. 22.00 jest lepiej, nawet pomerdał ogonkiem jak mu szeptałam do ucha... ale lekko nie jest.
Na domiar złego zabieg wykonywał wet, który musiał ulżyć wcześniej naszej Nefri i pomóc jej spokojnie, już bez bólu odejść...
Jutro bedzie lepiej ...