: 26 mar 2012, 16:33
Jaki śliczny i widać jaki ciekawski.

Forum o kotach, nie tylko brytyjskich, ich ludziach, i innych interesujących sprawach.
https://stareforum.pl/
Muszę jakieś nowe zakupić, aczkolwiek nie ukrywam, że trochę się boję, dziś widziałam, że na szelce było trochę krwi, więc się maluszek musiał tym skaleczyćasiunia0312 pisze:Nie jestem pewna czy takie rozwiązanie będzie dobre, bo Boni może się z takich szelek wyswobodzić. Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to go obserwować na spacerku i nie pozwalać gryźć szelek. Może zmiana szelek coś da? Może były niewygodne? Z czasem powinien się do nich przyzwyczaić, trzeba tylko cierpliwości.
Jeśli mogę poradzić -to wg mnie najlepsze są szelki szerokie z zapięciem plastikowym . O takie pytaj w sklepach.Szybko się je zapina a reguluje raz na dwa tyg . Szelki tak powinny być zapięte aby ciężko było włożyć palec. Ja wymieniałam szelki kilka razy - są w różnych rozmiarach dla Brytolków. Kiedyś gdy mój pierwszy kot (dachowiec) wystraszył się obcego psa na działce - wyswobodził się bardzo szybko . Trzeba bardzo uważać . Pozdrawiam serdecznieania_mruffka pisze:Muszę jakieś nowe zakupić, aczkolwiek nie ukrywam, że trochę się boję, dziś widziałam, że na szelce było trochę krwi, więc się maluszek musiał tym skaleczyćasiunia0312 pisze:Nie jestem pewna czy takie rozwiązanie będzie dobre, bo Boni może się z takich szelek wyswobodzić. Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to go obserwować na spacerku i nie pozwalać gryźć szelek. Może zmiana szelek coś da? Może były niewygodne? Z czasem powinien się do nich przyzwyczaić, trzeba tylko cierpliwości.Ale szelki są niezbędne- wakacje spędzamy w dużej mierze u moich rodziców, gdzie ogród wielgaśny, więc mowy nie ma by chodził bez kontroli. Pożyjemy zobaczymy :-) niemniej dziękuję za radę!
No takie już te nasze koty są, że jedne strachliwe, a drugie bohaterskie nad wyraz. Ale i tak je kochamy <serce> Fajnie, że ma chociaż możliwośc wyjścia na balkon, zawsze to jakaś odmiana i dodatkowe bodźce dla kotka :-) A stresować nie ma co,my ludzie też nie wszyscy lubimy to samo- jeden chodzi po linie, a drugi się trzęsie ze strachu przez lęk wysokości.Izabella1974 pisze:Witam,,,
Ale masz fajnie, że Twój się nie boi wychodzić na dwór. Mój niestety boi się dworu, ale przez okno i na balkonik wychodzi i patrzy. Raz byłam, to trząs się cały i już nie próbowałam, by go nie stresować. Woli być w domku. Nawet jak gołębie przylecą na okno, to jak jest więcej niż 2 to się chowa za firankę i tylko oczy mu widać, jak odleca to wylatuje.Taki z niego bohater.