Strona 6 z 16

: 26 lis 2008, 23:27
autor: Moderator
Mago pisze:Piękna kocia przyjaźń :-D. Cudne chłopaki... błękit spojrzenia Bezika jest powalający.
Mały Lew pisze:Wspaniałe nowiny - taki zgrany zespół wespół to jest to! Podobno od dwóch kotów lepszy jest tylko pakiet trzech kotów ;-)

Serdecznie pozdrawiam i przesyłam zatrzęsienie głasków, zwłaszcza dla tego Wiecznie nie dopieszczonego Jaśnie Pana :-)
Aya pisze:Dziękuję wszystkim, futrzaki wygłaskane równomiernie ( z troską o dobre samopoczucie Gastona, by nie czuł się kotem z drugiego planu ;-) ) Bezik jak zawsze ma niedosyt, ale on taki po prostu już jest :-D
Ania i Krzysiek pisze:Dobrze, ze się polubiły.
U nas nie jest tak kolorowo :?

PS> Przepraszam, że nie wywiązuje sie z tego co obiecałem, ale ostatnio bardzo krucho z czasem :-(
______________________________________________________

: 26 lis 2008, 23:29
autor: Moderator
Aya pisze:
Ania i Krzysiek pisze:Dobrze, ze się polubiły.
U nas nie jest tak kolorowo :-(
Prawdę mówiąc, przed przybyciem Bezika obawiałam się tego, jak ułożą się ich wzajemne relacje. Ułożyły się nad podziw dobrze, ale z tego co piszą inni, nie zawsze tak jest. Może z czasem stosunki Waszej parki zmienią się na duży plus, tego Wam serdecznie życzę. Dla Tosieńki najważniejsze jest zdrówko, by go nigdy jej nie zabrakło. Franiowi natomiast życzę większej wyrozumiałości i mniej zaborczości ;-)
Ania i Krzysiek pisze:PS> Przepraszam, że nie wywiązuje sie z tego co obiecałem, ale ostatnio bardzo krucho z czasem :-(
Absolutnie proszę się tym nie przejmować, wręcz zabraniam zajmować się tym teraz ! :oops:
Gonab pisze:ALeż wspaniale chłopaki się dogadują, az Ci trochę zazdraszczam :-) :-) :-) SUper, super super
_______________________________________________________

: 26 lis 2008, 23:32
autor: Moderator
Aya pisze:
Gonab pisze:ALeż wspaniale chłopaki się dogadują, az Ci trochę zazdraszczam :-) :-) :-) SUper, super super
hmmm ... a jak się dogadują Twoje kocie skarby ? Byłam przekonana, że miłują się jak nie wiem co :-D, czy tak nie jest ?
Gonab pisze:U mnie dogadują sie dobrze, to sa raczej relacje damsko-męskie, mimo że ZOyka jest kastratką, najwidoczniej Bronek sie w niej podkochuje, czytałam już o przypadkach kiedy kocur lekceważył płodne kotki w rujach bo kochał....kastratkę :-) :-) :-)
Ale Zoyka jest panną osobliwą tzw nietykalską, więc o tak upojnych zdjęciach mogę sobie pomarzyć,owszem zdarzają sie takie sytuacje, ale są bardzo króciutkie, bo ona nie lubi jak ten neandertalczyk się z nią zbyt spoufala, ona woli być blisko,obok,tuż tuż, ale bez zbytniego dotykania.
O takim spaniu razem raczej nie ma mowy, dlatego tak Ci zazdraszczam :-) :-) :-) :-)
Aya pisze:
Gonab pisze:Ale Zoyka jest panną osobliwą tzw nietykalską, więc o tak upojnych zdjęciach mogę sobie pomarzyć,owszem zdarzają sie takie sytuacje, ale są bardzo króciutkie, bo ona nie lubi jak ten neandertalczyk się z nią zbyt spoufala, ona woli być blisko,obok,tuż tuż, ale bez zbytniego dotykania.
U nas jest podobnie z Gastonem 1 :-) w stosunku do nas. W pobliżu, obok, ale najlepiej nie dotykać :roll: chyba, że sam się podsunie albo otrze od niechcenia. Odkąd jest Bezik chce tego coraz mniej. Mały zawojował go całkowicie i w nim ulokował swoje uczucia :-D
____________________________________________________

: 26 lis 2008, 23:35
autor: Moderator
Aya, dnia 19 października 2008 pisze:Udało nam się zrobić parę zdjęć, naszej rozkochanej w sobie parce :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I sam Bezik :-)

Obrazek

Obrazek
_______________________________________________________

: 26 lis 2008, 23:37
autor: Moderator
kesja pisze:ah jakie sceny :-)
marta pisze:Panowie zjawiskowi :-) I to w moim wymarzonym zestawieniu kolorystyczno-rasowym. A do tego jaka milość! :roll: Winszuję :-D
Czy na zdjęciach kocury zalegają na dywanowym drapaku ze strony drapaki.pl ? Jak go oceniacie? Czy wart jest swojej ceny?
Aya pisze:
marta pisze: Czy na zdjęciach kocury zalegają na dywanowym drapaku ze strony drapaki.pl ? Jak go oceniacie? Czy wart jest swojej ceny?
Tak, to drapak kupiony z podanej przez Ciebie strony. Bardzo go polecam. Dywan, wykorzystany do jego obicia jest bardzo dobrej jakości. Mam go już rok, dalej wygląda jak nowy, a jest eksploatowany dość intensywnie i to x 2 :-D. Mogę z czystym sumieniem polecić.
marta pisze:Bardzo dziękuję za odpowiedź :-) Ten drapak podobał mi się już od jakiegoś czasu (nawet chyba ten sam model ;-)). Trochę kosztuje i byłam ciekawa czy jest się nad czym zastanawiać. A tu w dodatku "real photo" i to z TAKIMI modelami :shock: Pozdrawiam serdecznie i uściski dla chłopaków :-)

: 26 lis 2008, 23:40
autor: Moderator
Mago pisze:Fantastyczne masz kociaki :-D. Jak im dobrze razem. Aż ciepło się robi na sercu.

Ja też mam drapak z tej firmy i też gorąco polecam. Wart swojej ceny.
Aya pisze:
Mago pisze:Fantastyczne masz kociaki :-D. Jak im dobrze razem. Aż ciepło się robi na sercu.
Wszystko przed Tobą Mago :-D
Małgosia pisze:
Aya pisze:Udało nam się zrobić parę zdjęć, naszej rozkochanej w sobie parce :-D
Przecudne sceny kociej przyjazni.
Gratuluje.
Wspanialy charakter musi miec twoj brytek, skoro tak pieknie przyjal do swego domu drugiego kotka.

Pozdrawiam
Malgosia i Max
________________________________________________________

: 26 lis 2008, 23:41
autor: Moderator
Aya, dnia 20. października 2008 pisze:
Małgosia pisze:Wspanialy charakter musi miec twoj brytek, skoro tak pieknie przyjal do swego domu drugiego kotka. PozdrawiamMalgosia i Max
Gaston nie ma charakteru dominującego. Jest cichy, spokojny, ustępliwy i nienatrętny. Bezik jest jego przeciwieństwem z wybitnie przywódczymi zdolnościami i dominującymi cechami. Ponoć przeciwne charaktery jak magnes się przyciagają ;-), albo ja miałam w tym temacie wyjątkowe szczęście :-). Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie.
____________________________________________________

: 04 gru 2008, 14:33
autor: Aya
Jestem zdruzgotana i załamana ... dopiero dziś, z ogromnym trudem, próbuję podzielić się z Wami tym co się stało.

Bezik odszedł ... w niedzielę 30.11.2008r, po drugiej operacji, (praktycznie były jedna po drugiej), wtedy to musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję w moim życiu. Pozwolić mu żyć jeszcze jakiś czas, mimo dyskomfortu kroplówek, praktycznie skazać na śmierć głodową lub pozwolić mu spokojnie, bez dalszych cierpień zasnąć podczas drugiego zabiegu operacyjnego, którego czepiliśmy się desperacko bo była jeszcze szansa, że jeżeli nie będzie to duża zmiana, to może da się ją usunąć, będzie mógł dalej cieszyć się życiem. Niestety, mimo starań wspaniałego doktora okazalo się to niewykonalne. Ta wada, którą miał, była na długim odcinku i nie kwalifikowała się do wyoperowania.

Wszystko rozegrało się w niespełna tydzień, kiedy został zachwiany jego dotychczasowy system żywienia. Bezik był z Gastonem na krótkiej diecie z uwagi na niedyspozycję żołądkową - zatrucie pokarmowe (filet Sheba z puszeczki -zjadły go na pół). Podane leki i Intestinal zadziałały szybko. Niby wszystko wróciło do normy, ale podczas posiłków zaczęły się problemy. Odchodził w trakcie i się dławił tym co zjadł. Po chwili wszystko lądowało na podłodze. Potem to już były tylko badania ... krew, mocz, USG, wszystko bez zastrzeżeń. Dalej nie mógł jeść normalnie, dławił się. Dalsza diagnostyka na miejscu okazała się niemożliwa. Pojechaliśmy do Opola do kliniki weterynaryjnej dr Firlika. Zrobiono mu badanie endoskopowe i RTG, ale bez kontarstu z uwagi na użytą narkozę. Zadecydowali by go zoperować i ocenić stan Bezika od środka. Nic niepokojącego nie było, jedynie duża ilość gazów w jelitach. Umówiliśmy się za dwa dni na ponowny RTG, z kontrastem. To zdjęcie wyjaśniło już wszystko !
Diagnoza: wada przełyku (przełyk olbrzymi-ewenement u kotów), z wyraźną dużą kieszenią przechwytującą pokarm, uniemożliwiającą transport do żołądka, obecnie jedynie w śladowych ilościach. Jak wędrował on zanim się to zaczęło stanowi zagadkę. Lekarze stwierdzili, ze z taką wadą można żyć 2-3 miesiące. Bezik żył z nią ponad 7, praktycznie bez niepokojących przynajmniej dla nas objawów.
Wróciliśmy do domu załamani. Z naszego ślicznego skarbka zaczęło z godziny na godzinę uchodzić życie. Widząc naszą desperacką walkę o niego, lekarze zaproponowali nam (bez jakiejkolwiek gwarancji) jeszcze jedną operację. Opisałam ja na samym początku. Po niej już nie został wybudzony z narkozy, zasnął, a ja chciałam położyć się przy nim i zasnąć razem z nim :(((((((((((. Był taki dzielny, mój kochany, śliczny skarbek. Od tygodnia żylismy w ogromnym stresie, teraz praktycznie nie możemy sie pozbierać. Ja nie mogę odżałować jego straty, ciągle płaczę, bo nie potrafię się z tym uporać, że go stracilam, po prostu nie chce mi się żyć. Tak bardzo mi go brakuje, nawet płacz nie daje ukojenia, pozostawił po sobie ogromna pustkę. Cały czas zadajmy sobie pytanie, dlaczego my, dlaczego on .... Bardzo, bardzo nam go brakuje

: 04 gru 2008, 14:59
autor: Mago
Nie mogę uwierzyć w to co czytam...
ta niedziela 30 listopada to jakiś koszmarny dzień...

Aya, nie znajduję słów, które mogłyby przynieść ukojenie w takiej sytuacji... płaczę razem z Tobą i tulę Cię bardzo mocno...

: 04 gru 2008, 17:14
autor: Ania i Krzyś
Bardzo nam przykro ;-(

Nie bardzo nawet wiemy co napisać...

Ayu! Dbajcie teraz o Gastona, on to też na pewno przeżywa. I niech on będzie w tej chwili najważniejszy !!!