Wiewiórki na pewno pięknie porosły... :-)
Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
- Agnes
- Posty: 4906
- Rejestracja: 16 lut 2012, 20:42
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
puk puk
już dwa miesiące minęły, od ostatnich wieści. Co u Was?
Wiewiórki na pewno pięknie porosły... :-)
Wiewiórki na pewno pięknie porosły... :-)
- Becia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10640
- Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
- Płeć: kobieta
- Skąd: opolskie
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Co tutaj tak cichutko
Co słychać u czekoladowo-cynamonowego dueciku?
- Amber
- Posty: 456
- Rejestracja: 12 wrz 2012, 21:06
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Strasznie mi milo dziewczyny, ze ktos o nas pamieta :-)
Dawno nas nie bylo... A to praca, a to wyjazdy, a teraz w ostatnim czasie tez nie mialam czasu na nic.
U nas tak srednio
O ile Brownie czuje sie super, bardzo dobrze rosnie, je za dwoch, to z Casim mamy ostatnio ciezkie chwile
Zaczelo sie od dywanika z Ikei, takiego z dlugim wlosiem. Wszystko bylo OK, az pewnego rau kociaste znalazly sobie zabawe, Brownie wyciagal te wlosy, a Casi je zjadal...
Nie widzialam tego, dopiero jak Casi zwymiotowal te wlosy, to skojarzylam pewne fakty. Potem na drugi dzien znowu zwymiotowal i kolejny raz i pojechalam z nim do weterynarza.
Tam mial zrobione przeswietlenie i podany kontrast ale wszystko wygladalo dobrze. Dostal wiec antybiotyk i przez 10 dni jak bral antybiotyk wszystko bylo OK.
Antybiotyk sie skonczyl i Casi zaczal znowu wymiotowac, tak przecietnie raz na 1-2 dni. Zabralam go wiec znowu do weterynarza i zrobiono mu USG. USG wykazalo, ze ma bardzo powiekszone wezly chlonne w zoladku. Jednak pani weterynarz zalecila kuracje antybiotykiem (dwoma na raz) i powiedziala, ze jest szansa, ze ten antybiotyk to wyleczy. Przez 2 tygodnie Casi jadl tylko sucha karme dla wrazliwych brzuszkow i dostawal dwa antybiotyki. Bylo dobrze, nie wymiotowal, ciagle byl aktywny, bawil sie z Brownisiem, przychodzil na kolana, wszystko wygladalo super.
Jedyne co zaobserwowalam, ze troszke zmizernial, mniej jadl, siersc nie byla juz taka ladna jak kiedys i zaczal odstawac wielkoscia od Brownisia (wczesniej mimo roznicy ok. 2 miesiecy byli podobni wielkoscia).
Jak antybiotyk sie skonczyl, jeszcze przez 3 dni bylo dobrze, ale od soboty znowu zaczal wymiotowac, niedlugo po zjedzeniu.
Postanowilam nie czekac i wczoraj zawiozlam go do kliniki. Tam ponownie zrobiono mu USG i wezly chlonne nadal sa bardzo powiekszone.
Wiec weterynarz zdecydowal sie go otworzyc. Wczoraj Casi mial operacje. Wszystkie narzady wygladaja normalnie, sprawdzili czy ewentualnie nie ma gdzies tych wlosow z dywanika i nie ma, tylko te powiekszone wezly w zoladku
Pobrano mu dwie probki do badania i wyslano do laboratorium i teraz czekamy na wyniki.
Szkoda mi bardzo mojego kotunia. Dzisiaj odebralam go z kliniki, przez chwile nosil kubraczek, ale niestety obsiusial go i zmienialam mu go na kolnierz. Nie umie sie odnalezc w tym kolnierzu, chodzi do tylu, probuje zdjac, mam nadzieje, ze sie przyzwyczai...
Niestety jak tylko go przywiozlam z kliniki, to zjadl troszke i zwymiotowal... Oby antybiotyk znowu zaczal szybko dzialac.
Lekarze mowia, ze to wszystko jest troche dziwne, bo wyniki krwi ma bardzo dobre, nie ma w nich nic niepokojacego, zachowuje sie normalnie, jest aktywny. Podejrzewaja, ze to moze byc jakas ostra infekcja, ale moze tez cos gorszego
Teraz pozostaje nam czekac na wyniki.
Casi dostal nowa karme, Royal Canin Hypoallergenic.
Bardzo sie martwie, ale staram sie byc dobrej mysli.
A to Casi dzisiaj po powrocie z kliniki:

Dawno nas nie bylo... A to praca, a to wyjazdy, a teraz w ostatnim czasie tez nie mialam czasu na nic.
U nas tak srednio
O ile Brownie czuje sie super, bardzo dobrze rosnie, je za dwoch, to z Casim mamy ostatnio ciezkie chwile
Zaczelo sie od dywanika z Ikei, takiego z dlugim wlosiem. Wszystko bylo OK, az pewnego rau kociaste znalazly sobie zabawe, Brownie wyciagal te wlosy, a Casi je zjadal...
Nie widzialam tego, dopiero jak Casi zwymiotowal te wlosy, to skojarzylam pewne fakty. Potem na drugi dzien znowu zwymiotowal i kolejny raz i pojechalam z nim do weterynarza.
Tam mial zrobione przeswietlenie i podany kontrast ale wszystko wygladalo dobrze. Dostal wiec antybiotyk i przez 10 dni jak bral antybiotyk wszystko bylo OK.
Antybiotyk sie skonczyl i Casi zaczal znowu wymiotowac, tak przecietnie raz na 1-2 dni. Zabralam go wiec znowu do weterynarza i zrobiono mu USG. USG wykazalo, ze ma bardzo powiekszone wezly chlonne w zoladku. Jednak pani weterynarz zalecila kuracje antybiotykiem (dwoma na raz) i powiedziala, ze jest szansa, ze ten antybiotyk to wyleczy. Przez 2 tygodnie Casi jadl tylko sucha karme dla wrazliwych brzuszkow i dostawal dwa antybiotyki. Bylo dobrze, nie wymiotowal, ciagle byl aktywny, bawil sie z Brownisiem, przychodzil na kolana, wszystko wygladalo super.
Jedyne co zaobserwowalam, ze troszke zmizernial, mniej jadl, siersc nie byla juz taka ladna jak kiedys i zaczal odstawac wielkoscia od Brownisia (wczesniej mimo roznicy ok. 2 miesiecy byli podobni wielkoscia).
Jak antybiotyk sie skonczyl, jeszcze przez 3 dni bylo dobrze, ale od soboty znowu zaczal wymiotowac, niedlugo po zjedzeniu.
Postanowilam nie czekac i wczoraj zawiozlam go do kliniki. Tam ponownie zrobiono mu USG i wezly chlonne nadal sa bardzo powiekszone.
Wiec weterynarz zdecydowal sie go otworzyc. Wczoraj Casi mial operacje. Wszystkie narzady wygladaja normalnie, sprawdzili czy ewentualnie nie ma gdzies tych wlosow z dywanika i nie ma, tylko te powiekszone wezly w zoladku
Szkoda mi bardzo mojego kotunia. Dzisiaj odebralam go z kliniki, przez chwile nosil kubraczek, ale niestety obsiusial go i zmienialam mu go na kolnierz. Nie umie sie odnalezc w tym kolnierzu, chodzi do tylu, probuje zdjac, mam nadzieje, ze sie przyzwyczai...
Niestety jak tylko go przywiozlam z kliniki, to zjadl troszke i zwymiotowal... Oby antybiotyk znowu zaczal szybko dzialac.
Lekarze mowia, ze to wszystko jest troche dziwne, bo wyniki krwi ma bardzo dobre, nie ma w nich nic niepokojacego, zachowuje sie normalnie, jest aktywny. Podejrzewaja, ze to moze byc jakas ostra infekcja, ale moze tez cos gorszego
Teraz pozostaje nam czekac na wyniki.
Casi dostal nowa karme, Royal Canin Hypoallergenic.
Bardzo sie martwie, ale staram sie byc dobrej mysli.
A to Casi dzisiaj po powrocie z kliniki:

- Nadialena
- Posty: 288
- Rejestracja: 12 lut 2013, 18:17
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Casi, koteczku wracaj do zdrówka
Oby jak najszybciej się polepszyło
Oby jak najszybciej się polepszyło
- Agnes
- Posty: 4906
- Rejestracja: 16 lut 2012, 20:42
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Amber, przykro mi, że tak się dzieje, nie takich wieści się spodziewałam
mam nadzieje, ze wyniki powiedzą co się dzieje, i weterynarz wyprowdzi Casiego na prostą. Zdrowiej kotku jak najszybciej! kciuki zaciskam z calych sił
trzeba być dobrej myśli
trzeba być dobrej myśli
- Jennefer
- Posty: 999
- Rejestracja: 29 mar 2013, 01:36
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Galway/Irlandia
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Trzymamy kciuki i badzmy dobrej mysli

- Joanna P.
- Posty: 2644
- Rejestracja: 08 wrz 2011, 21:05
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Super, że jesteście, chociaż wolałabym czytać lepsze wieści
Z całych sil zaciskam kciuki za Casiego <ok> Musi być dobrze! Miziaki dla tego przesłodkiego duetu
A dla Ciebie dużo ciepłych myśli 
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Amber
trzymaj się kochana
Z całych sił zaciskam kciuki za Casiego, oby jak najszybciej chłopak wyzdrowiał. Żeby lek jak najszybciej zadziałał. Dużo głasków dla bidulka
Moja Bella jakiś czas temu też zjadła kilka włosów z dywanu typu shaggy z Ikei, ale skończyło się na strachu.
Moja Bella jakiś czas temu też zjadła kilka włosów z dywanu typu shaggy z Ikei, ale skończyło się na strachu.
- Danusia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5837
- Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Aż mnie zatkało
ja przez mojego chorego Kolorusia jestem bardzo wyczulona na wszelkie kłopoty zdrowotne z koteczkami, tez juz tyle przeszlismy .
Bardzo mocno trzymam kciuki za kocurka <ok> <serce> i mocno tule Ciebie musi być dobrze przy takiej opiece
<serce>
<serce> <serce>
Bardzo mocno trzymam kciuki za kocurka <ok> <serce> i mocno tule Ciebie musi być dobrze przy takiej opiece
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Jeszcze niecale 5 tygodni... Witamy sie :)
Amber - jak zobaczylam Twoj wpis, to pomyslalam : NARESZCIE !
Nie bylo Cie cale wieki, ciesze sie ze znow do nas zajrzalas.
Tylko wiesci chcialabym czytac lepsze... Oj, bidulek Casi
Mam nadzieje, ze to faktycznie jakas paskudna infekcja, i ze leczenie wreszcie pomoze !
Trzymaj sie dzielnie, jestesmy z Toba
Nie bylo Cie cale wieki, ciesze sie ze znow do nas zajrzalas.
Tylko wiesci chcialabym czytac lepsze... Oj, bidulek Casi
Mam nadzieje, ze to faktycznie jakas paskudna infekcja, i ze leczenie wreszcie pomoze !
Trzymaj sie dzielnie, jestesmy z Toba