Strasznie mi milo dziewczyny, ze ktos o nas pamieta :-)
Dawno nas nie bylo... A to praca, a to wyjazdy, a teraz w ostatnim czasie tez nie mialam czasu na nic.
U nas tak srednio
O ile Brownie czuje sie super, bardzo dobrze rosnie, je za dwoch, to z Casim mamy ostatnio ciezkie chwile
Zaczelo sie od dywanika z Ikei, takiego z dlugim wlosiem. Wszystko bylo OK, az pewnego rau kociaste znalazly sobie zabawe, Brownie wyciagal te wlosy, a Casi je zjadal...
Nie widzialam tego, dopiero jak Casi zwymiotowal te wlosy, to skojarzylam pewne fakty. Potem na drugi dzien znowu zwymiotowal i kolejny raz i pojechalam z nim do weterynarza.
Tam mial zrobione przeswietlenie i podany kontrast ale wszystko wygladalo dobrze. Dostal wiec antybiotyk i przez 10 dni jak bral antybiotyk wszystko bylo OK.
Antybiotyk sie skonczyl i Casi zaczal znowu wymiotowac, tak przecietnie raz na 1-2 dni. Zabralam go wiec znowu do weterynarza i zrobiono mu USG. USG wykazalo, ze ma bardzo powiekszone wezly chlonne w zoladku. Jednak pani weterynarz zalecila kuracje antybiotykiem (dwoma na raz) i powiedziala, ze jest szansa, ze ten antybiotyk to wyleczy. Przez 2 tygodnie Casi jadl tylko sucha karme dla wrazliwych brzuszkow i dostawal dwa antybiotyki. Bylo dobrze, nie wymiotowal, ciagle byl aktywny, bawil sie z Brownisiem, przychodzil na kolana, wszystko wygladalo super.
Jedyne co zaobserwowalam, ze troszke zmizernial, mniej jadl, siersc nie byla juz taka ladna jak kiedys i zaczal odstawac wielkoscia od Brownisia (wczesniej mimo roznicy ok. 2 miesiecy byli podobni wielkoscia).
Jak antybiotyk sie skonczyl, jeszcze przez 3 dni bylo dobrze, ale od soboty znowu zaczal wymiotowac, niedlugo po zjedzeniu.
Postanowilam nie czekac i wczoraj zawiozlam go do kliniki. Tam ponownie zrobiono mu USG i wezly chlonne nadal sa bardzo powiekszone.
Wiec weterynarz zdecydowal sie go otworzyc. Wczoraj Casi mial operacje. Wszystkie narzady wygladaja normalnie, sprawdzili czy ewentualnie nie ma gdzies tych wlosow z dywanika i nie ma, tylko te powiekszone wezly w zoladku

Pobrano mu dwie probki do badania i wyslano do laboratorium i teraz czekamy na wyniki.
Szkoda mi bardzo mojego kotunia. Dzisiaj odebralam go z kliniki, przez chwile nosil kubraczek, ale niestety obsiusial go i zmienialam mu go na kolnierz. Nie umie sie odnalezc w tym kolnierzu, chodzi do tylu, probuje zdjac, mam nadzieje, ze sie przyzwyczai...
Niestety jak tylko go przywiozlam z kliniki, to zjadl troszke i zwymiotowal... Oby antybiotyk znowu zaczal szybko dzialac.
Lekarze mowia, ze to wszystko jest troche dziwne, bo wyniki krwi ma bardzo dobre, nie ma w nich nic niepokojacego, zachowuje sie normalnie, jest aktywny. Podejrzewaja, ze to moze byc jakas ostra infekcja, ale moze tez cos gorszego
Teraz pozostaje nam czekac na wyniki.
Casi dostal nowa karme, Royal Canin Hypoallergenic.
Bardzo sie martwie, ale staram sie byc dobrej mysli.
A to Casi dzisiaj po powrocie z kliniki:
