Re: Ami Pretty Baloo*PL - moja cudna kremóweczka :)
: 14 mar 2016, 20:28
No dobra, najwyższy czas przerwać milczenie… Tym bardziej, że lepszy powód do mobilizacji niż dziś trudno będzie znaleźć 
Przede wszystkim dziękuję Dziewczyny, że jeszcze o nas pamiętacie

I pozwólcie, że sprostujemy… bo ten nasz lans na FB to całe jedno zdjęcie od listopada (reszta to sprawka Sylwii <roll> ) więc delikatnie Beatka przesadziła
<mrgreen>
Ale do rzeczy. Krótko i zwięźle sprawy wyglądają tak, że rok 2015 zamknął się dla mnie, delikatnie mówiąc, nieciekawie, z powodów o których nie chcę i nie warto już mówić, a w związku z którymi odsunęłam się od prawie wszystkiego, w tym i od forum, mimo, że bardzo za nim, i za Wami Dziewczyny tęskniłam. A potem nowy rok przyniósł mi nowe obowiązki i czas skurczył się bardziej niż bym tego chciała. I to szczęście w nieszczęściu jest... Szczęście bo zajmuje czas na tyle, że na rozpamiętywanie zawodów zeszłorocznych często go brakuje, ale nieszczęście bo brakuje go też na inne, tym razem przyjemne rzeczy.
Nie będę więc obiecywać, że będziemy się tu pojawiać super często, bo muszę mierzyć siły na zamiary, ale postaram się, by tak długaśne przerwy w Amisiowym wątku już się nie zdarzały.
W całym powyższym zamieszaniu (na szczęście!) Amisia ma się świetnie. Brzuszek cały i zdrowy nie sprawia już żadnych kłopotków, a jego właścicielka biega, rozrabia i dokazuje na całego. Z dziką przyjemnością obserwuje i trochę straszy sikorki za oknami <roll> I generalnie rządzi niepodzielnie całym domem i wszystkich domowników ustawia pod swoje dyktando. I tak już OKRĄGŁY ROK…
Bo trudno mi uwierzyć, ale dokładnie rok temu, bardzo późnym wieczorem, przywiozłam do domu malutkiego, trochę wystraszonego kremowego kurczaczka, bez którego dziś nie wyobrażam sobie swojego życia i tych przysłowiowych czterech ścian w których mieszkamy <serce> Kurczaczka, wyrośniętego już trochę, który, dokładnie jak rok temu, właśnie pochrapuje mi na kolanach <zakochana>
Kurczaczek wyrośnięty aktualnie prezentuje się tak:
<serce> <serce> <serce>





A ponieważ święto dziś nasze wspólne ;) wrzucamy też jedno z baardzooo nielicznych wspólnych zdjęć <mrgreen> Bo Amisia, choć zdecydowanie nakolankowa, na rękach człowieczych wysiedzieć spokojnie usiedzieć ani chwili nie może, więc zdjęcie z człowiekiem prawie bez rozmazu zupełnym cudem jest <lol>

Ściskamy Was Ciocie mocno bardzo
Przepraszamy i prosimy byście się na nas zbyt długo nie gniewały <roll>
Przede wszystkim dziękuję Dziewczyny, że jeszcze o nas pamiętacie
I pozwólcie, że sprostujemy… bo ten nasz lans na FB to całe jedno zdjęcie od listopada (reszta to sprawka Sylwii <roll> ) więc delikatnie Beatka przesadziła
Ale do rzeczy. Krótko i zwięźle sprawy wyglądają tak, że rok 2015 zamknął się dla mnie, delikatnie mówiąc, nieciekawie, z powodów o których nie chcę i nie warto już mówić, a w związku z którymi odsunęłam się od prawie wszystkiego, w tym i od forum, mimo, że bardzo za nim, i za Wami Dziewczyny tęskniłam. A potem nowy rok przyniósł mi nowe obowiązki i czas skurczył się bardziej niż bym tego chciała. I to szczęście w nieszczęściu jest... Szczęście bo zajmuje czas na tyle, że na rozpamiętywanie zawodów zeszłorocznych często go brakuje, ale nieszczęście bo brakuje go też na inne, tym razem przyjemne rzeczy.
Nie będę więc obiecywać, że będziemy się tu pojawiać super często, bo muszę mierzyć siły na zamiary, ale postaram się, by tak długaśne przerwy w Amisiowym wątku już się nie zdarzały.
W całym powyższym zamieszaniu (na szczęście!) Amisia ma się świetnie. Brzuszek cały i zdrowy nie sprawia już żadnych kłopotków, a jego właścicielka biega, rozrabia i dokazuje na całego. Z dziką przyjemnością obserwuje i trochę straszy sikorki za oknami <roll> I generalnie rządzi niepodzielnie całym domem i wszystkich domowników ustawia pod swoje dyktando. I tak już OKRĄGŁY ROK…
Bo trudno mi uwierzyć, ale dokładnie rok temu, bardzo późnym wieczorem, przywiozłam do domu malutkiego, trochę wystraszonego kremowego kurczaczka, bez którego dziś nie wyobrażam sobie swojego życia i tych przysłowiowych czterech ścian w których mieszkamy <serce> Kurczaczka, wyrośniętego już trochę, który, dokładnie jak rok temu, właśnie pochrapuje mi na kolanach <zakochana>
Kurczaczek wyrośnięty aktualnie prezentuje się tak:
<serce> <serce> <serce>





A ponieważ święto dziś nasze wspólne ;) wrzucamy też jedno z baardzooo nielicznych wspólnych zdjęć <mrgreen> Bo Amisia, choć zdecydowanie nakolankowa, na rękach człowieczych wysiedzieć spokojnie usiedzieć ani chwili nie może, więc zdjęcie z człowiekiem prawie bez rozmazu zupełnym cudem jest <lol>

Ściskamy Was Ciocie mocno bardzo
Przepraszamy i prosimy byście się na nas zbyt długo nie gniewały <roll>