To fakt, ze nie jest mu latwo jesc w kolnierzu... Specjalnie postawilam mu takie bardzo plaskie miseczki, zeby mogl jakos sobie poradzic.
Ale i tak mu podtykam jedzenie jak tylko wchodze do pokoju. Zawsze cos tam skubnie :-)
Co do kubraczka, to moglabym kupic drugi, tylko go sie ciezko zaklada i zdejmuje, bo to taki jak skarpetka, trzeba przelozyc przez glowe, przednie i tylnie lapki i zapiac na pupie.
Wydaje mi sie, ze to nawet bardziej stresujace od zalozenia i sciagniecia kolnierza.
Poza tym na poczatku wet dal mi kolnierz, sama poprosilam o kubraczek, wiec go dostalam, ale wet zaznaczyl, ze pewnie obsiusia.
Wczoraj jak obsiusial ten kubraczek, to dosyc mocno, balam sie, zeby nie dosiegnelo do rany.
No nic, chyba pozostanie mi ten kolnierz. Dziekuje dziewczyny
