Strona 7 z 16

: 04 gru 2008, 22:08
autor: truda
Ayu, mnie też bardzo przykro z powodu straty Twojego ukochanego Bezika. Zastanawiam się jak Cię pocieszyć i nie wiem. Na szczęście masz Gastona.

: 04 gru 2008, 22:50
autor: Dorszka
Dopiero przeczytałam... Nie mogę po prostu uwierzyć, popłakałam się najzwyczajniej. Bardzo, bardzo mi przykro...

: 04 gru 2008, 22:57
autor: Małgosia
Aya pisze:Jestem zdruzgotana i załamana ... dopiero dziś, z ogromnym trudem, próbuję podzielić się z Wami tym co się stało.

Bezik odszedł ...
Bardzo, bardzo mi przykro, wspolczuje Ci;((
Trzymaj sie jakos i przytul mocno Gastona. On tez musi cierpiec z powodu straty swojego przyjaciela z ktorym tak pieknie sie bawil i tulil do niego.

: 05 gru 2008, 09:41
autor: Jo`Ann
[*] dla Bezika :(
Tak bardzo mi przykro, teraz na pewno nic nie jest w stanie Was pocieszyć, ale trzymajcie się ;-(

: 05 gru 2008, 10:16
autor: Sowa
NIeprawdopodobne, jesteśmy całym Stadem z Wami.

: 06 gru 2008, 12:06
autor: Mały Lew
Aya, tak bardzo mi przykro.
Bardzo mnie poruszyło to co Was dotknęło.
Brak słów... trzymajcie się kochani. Całus dla Gastonka.
Beziku [']

: 15 sty 2009, 22:01
autor: Ania i Krzyś
Bardzo nieśmiało poprosimy o wieści? Jak się trzyma Frankowy brat? Co u Was?

: 15 sty 2009, 23:25
autor: Mago
I ja nieśmiało przyłączam się do prośby o wieści...

: 15 sty 2009, 23:29
autor: Aya
Ania i Krzyś pisze:Bardzo nieśmiało poprosimy o wieści? Jak się trzyma Frankowy brat? Co u Was?
Ten najgorszy okres mamy już za sobą. Wracamy (bo musimy) do świata żywych. Gaston po odejściu Bezika, jeszcze przez długi okres nawoływał go i szukał. Mnie to dodatkowo dołowało i gnębiło. Był to namacalny dowód, jak dramatycznie to przeżywał. Uspokoił się i pogodził, na swój sposób, dopiero przed świętami. Odkąd brakło, bratniej, kociej duszy, u nas szuka wsparcia, więcej uwagi nam poświęca ;-)) Nie wie jeszcze, że będzie miał wkrótce ponownie kociego kompana. Mamy ogromną nadzieję, że ich relacje ułożą się dobrze i poprawnie bo tak jak ułożyły się za pierwszym razem to nie śmiem nawet marzyć, chyba za dużo szczęścia byłoby naraz. Ja wierzę, że nasz następny maluch pozwoli nam wszystkim wrócić do tego co utraciliśmy. Nasz dom z jednym kotem jest po prostu okaleczony, nie potrafimy już żyć bez kota, a do pełni szczęścia musi ich być co najmniej dwa.

Nie podziękowałam Wam jeszcze za słowa wsparcia i otuchy jakie tu otrzymałam, coś we mnie wtedy zgasło, nie potrafiłam się przemóc by dalej pisać w swoim wątku. Czynię to teraz, bardzo, bardzo Wam wszystkim dziękuję.

: 15 sty 2009, 23:35
autor: Ania i Krzyś
Juz teraz bardzo mocno zaciskamy kciuki za powodzenie dokocenia.
Mamy nadzieję, że będziecie dostarczać nam informacji na bieżąco...

Pozdrówcie Gastoneczka od Franuszka i wyprzytulajcie z całych sił od nas.
...aaa... ...i ucałujcie od Tosi!