O proszę i nawet Kamisia ma swój wątek

Super!
No to i ja skrobnę coś o Kamisi tutaj

Kami jakiś czas temu została wykastrowana - zawsze była szefową naszego stada i miałam nadzieję, że u nas zostanie. Niestety, ale pewne powtarzające się w stadzie sytuacje pozbawiły mnie złudzeń

Nie chciałam, żeby Kami, która zawsze była pierwsza do ludzi i bardzo odważna w nowych miejscach, zamknęła się nagle w sobie i stoczyła się na sam koniec drabiny w naszym stadzie

Kami to Królowa i tak musi być!
Juliette odezwała się do mnie w sprawie adopcji Teosi, ale tak jakoś od słowa do słowa... i w dodatku mieszka w Radomiu

więc zaproponowałam wizytę u nas i poznanie Kamisi

Po wizycie zapoznawczej ja sama ze sobą jeszcze przez jakiś czas walczyłam, żeby zdecydować się na adopcję. Nie było łatwo

Ale znowu wydarzyło się kilka rzeczy u nas między kotami i zauważyłam, jak Kami zaczyna przemykać się jak duch

Już nie była taka odważna i najwazniejsza w stadzie

Wiedziałam, że to jest ten moment, kiedy powinnam przestać być egoistką i wziąć pod uwagę przede wszystkim szczęście Kamisi
Kamisię zawiozłam osobiście. Jak to Kamisia bez najmniejszego problemu zwiedzała nowy dom. Przez kilka dni po zmianie domku jeszcze chodziła i szukała innych kotów. W końcu to pierwszy raz od dnia urodzenia, kiedy została sama!! Nigdy nie była jedynym kotem w domu! Proponowałam Juliette towarzysza dla Kami, ale na razie zdecydowali się na jednego kota. Być może kiedyś zmienią zdanie
Po około 2-3 tygodniach pojechałam z Sarą na kawę do Kamisi

Widok szczęśliwego kota, który jest znowu Panią na włościach to miód na serce <zakochana>
Oprócz wymienionych miejscówek Kami uwielbia też leżeć na stole <lol> a skoro pozwalają jej leżeć na stole, to znaczy, że to właściwy dom <lol>
Bardzo się cieszę, że Kami ma swoje miejsce na resztę życia, gdzie nadal może być Królową i dziękuję za wspaniały domek dla niej
ps. gdybyście mieli jej dość, to zawsze może wrócić
