atomeria pisze:Zosiak pisze: Szok - tak obrobionego kartonika jeszcze nie widzialam.
Ja niestety widziałam <mrgreen> Z mojej Kituni taki sam pogromca kartonów. Niestety na konfeti przerabia nie tylko te dla niej przeznaczone, dobiera się również do naszej "modułowej szafy", składającej się z kilkunastu kartonów :-) I nie wygląda na to, żeby Kitunia miała z tego wyrosnać
Toś mnie pani pocieszyła <lol> Na razie nie zauważyłam, żeby Tajga dobierała się do innych kartonów, ale na wszelki wypadek usunęłam z szafki będącej teraz elementem ciągu komunikacyjnego większość różnych takich kolorowych, co to się przez lata nazbierały. Został jeden, duży i ciężki, i na razie nie widziałam, żeby budził zainteresowanie. Być może - idąc tropem podejrzeń snutych przez Dziewczyny - on był grzeczny, a Twoje modułowe nie

Prace nad tym konkretnym trwają od kilku dni, ale chyba nie chomiki Tajdze w głowie (aczkolwiek pomysł świetny, bardzo ubawił TŻ), tylko raczej miał to być prezent powitalny dla przystojnego bruneta, który powinien, zdaniem kota, pojawić się wieczorową porą - od wczoraj Tajga ma ruję <mrgreen>
Przygotowana byłam na ocieranie, śpiewy, prezentację wdzięków (to akurat przebiega raczej dyskretnie) itd., więc kiedy Tajga śpiewała głośno i rozdzierająco, i budziła mnie co jakiś czas, żądając mizianek, pomyślałam: aha, a więc tak to wygląda w praktyce. Ale potem zaczęła robić regularny podkop pod drzwi wyjściowe <shock> i ani wykładzina, ani ja nie byłyśmy zadowolone z takiego obrotu sprawy. Sąsiedzi pewnie też, bo dźwięk był taki, jakby Tajga w środku nocy waliła piłką w listwy przypodłogowe <strach> Na szczęście TŻ wrócił z pracy i jakoś temu zaradziliśmy. No i uznaliśmy, że trzeba kota wyciszyć, bo sąsiedzi w głowę dostaną, a i TŻ podobnie - dla niego sen to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu <hm> Wizytę tak czy tak mieliśmy w planie, bo czekało nas drugie szczepienie plus obcinanie pazurków.
Wizytę Tajga zaczęła od zebrania kilku komplementów, bo pani weterynarz pamięta jeszcze wypłoszka, z którym pojawiliśmy się na początku, a teraz proszę, pannica śliczna, sierść gęsta, błyszcząca <tańczy>, potem oczywista było nieco gorzej <mrgreen> Co do rui decyzja była taka - proszę przeczekać, a jak się skończy będziemy podawać Prowerę, żeby się w najbliższym czasie nie powtórzyła i żeby na początku roku była możliwość zrobienia sterylki (czyli właściwie zgodnie z planem, bo i tak chcieliśmy dać Tajdze tyle czasu na aklimatyzację przed zabiegiem).
annart pisze:To z kartonami świetne. mogłaby popracować na pół etatu przy jakimś składziku makulatury;) recykling w modzie:)
Myślisz, że mogłaby sama zapracować na drapak od Rufiego? Kuszące, nie powiem <rotfl>
Ale elaborat mi znowu wyszedł <shock> Zawsze chciałam napisać książkę, więc może w końcu napiszę... o Tajdze <lol>