Strona 8 z 299

: 08 lis 2011, 21:08
autor: kotku
No właśnie zanim ja poznałam co to znaczy mieć kota nie mogłam zrozumieć czemu moi przyjaciele wywiesili sobie znaczek: "Dom należy do kota - my tylko spłacamy kredyt" <mrgreen>

: 08 lis 2011, 21:14
autor: Ishin
Obrazek

To Zenon, bardzo stere zdjecie, ma chyba z 17 lat :-o Najbardziej wariacki kot jakiego mialam. Nastepca jego, rudzielec Filip byl totalnym przeciwienstwem, lubil sie tylko ganiac z suczka jamniczka dookola stolu. Nie ma juz tych moicj zwierzatek, zal czasami, ze tak szybko odchodza. ;-(

: 08 lis 2011, 21:19
autor: kotku
O jaki fajny :-) Umaszczenie takie bardzo "tośkowe".

Wiem co to znaczy strata ukochanego zwierzątka. W tym roku, w marcu, odeszła od nas Gerda, moja ukochana bokserka, która była ze mną 14 lat, czyli w zasadzie pół mojego życia. Taki przyjaciel to już członek rodziny i żegna się go jak rodzinę :( Po jej odejściu obiecywałam sobie "żadnych zwierząt" bo było mi ciężko to przeboleć. Na szczęście rany się goją i tworzy się w sercu miejsce, gotowe pomieścić kolejnego przyjaciela.
Mam nadzieję, że w tym kocim i psim niebie jest im dobrze. Przytulam!

: 08 lis 2011, 21:34
autor: Ishin
Moja suczka tez byla bardzo dlugo w rodzinie, odeszla kiedy ja juz bylam w Anglii, bardzo to przezylam, ze juz jej nie zobacze przy okazj odwiedzin. Byla pieskiem mojej córeczki, dostala ja na drugie urodziny, a przed szóstymi ona sama odeszla. Kiedy zabraklo Tiny... tak naprawde nie zostalo juz nic po tamtym zyciu ;-( Ale to inna bardzo smutna hostpria.
Dzis jest synek i kotka, zycie nadal moze piekne i szczesliwe :-)

: 08 lis 2011, 21:48
autor: kotku
Nigdy nie ma odpowiednich słów w takich sytuacjach. Wierzę, że wszystko co nas spotyka ma jakiś sens i nie jest zupełnie przypadkowe. :hug:
Cieszę się, że wszystko się jakoś ułożyło i jesteś szczęśliwa w życiu. Na pewno też jesteś bardzo silną babką.
Pozdrawiam bardzo serdecznie Ciebie i całą Twoją rodzinkę, włącznie z wszystkimi (dawnymi i obecnymi i przyszłymi) futerkami :kotek:

: 08 lis 2011, 21:58
autor: jasminka
Alicja pisze:Chyba jednak nie ;-))
Pocieszę Cię, mój Maru wcale nie jest spokojnym, leniwym brytkiem.
Zrzuca doniczki, demoluje opakowania karm/żwirku/mydła w płynie, chodzi po blacie w kuchni mimo że nie może i zrzuca co mu się akurat spodoba, drapie moje laczki jak podchodzi się przywitać, obgryza kwiaty, pogryzł róg drzwiczek drewnianej szafy i zabezpieczenia otworów w drzwiach, wyrzuca skarpetki z szuflady, wyjada kotce jedzenie, pyskuje, udaje górnika w kuwecie, rozmawia w nocy z żarówką, depcze w mokrym brodziku i stempluje potem podłogę, otwiera drzwi od łazienki wtedy kiedy nie powinien;), z krzeseł w jadalni zwisają nitki, a ostatnio coś mu się nie chce myć. Teraz śpi, z głową opartą na poduszce i zbiera siły <diabeł> Nie jest rozpuszczony, tylko uparty. :axe:
Po prostu mamy młode koty. Ja jeszcze nie straciłam do końca nadziei, może się uspokoi z czasem ;-))
Jak to Dorszka pisała o brytach:
Kupujący musi więc być świadomy, że to wszystko, co przeczyta na stronach wszystkich hodowli na temat spokoju tych kotów, dotyczy zasadniczo kotów dorosłych.
Kociaki muszą się wyszaleć :-)
Dziękuje Alicjo że to napisałaś nie ma różnicy między małym dachowcem czy małym brytkiem to tak jakby napisać że dziecko rasy białej jest spokojniejsze od dziecka rasy czarnej,każdy maluch musi się wyhasać :-)

: 09 lis 2011, 04:46
autor: kasia z gdyni
Witam łobuza ja mam taką rudą wersje <diabeł> , o laserek pytaj w kiosku lub w slepie wszystko po 5 zł

: 09 lis 2011, 19:21
autor: Małgorzata
jasminka pisze:
Alicja pisze:Chyba jednak nie ;-))
Pocieszę Cię, mój Maru wcale nie jest spokojnym, leniwym brytkiem.
Zrzuca doniczki, demoluje opakowania karm/żwirku/mydła w płynie, chodzi po blacie w kuchni mimo że nie może i zrzuca co mu się akurat spodoba, drapie moje laczki jak podchodzi się przywitać, obgryza kwiaty, pogryzł róg drzwiczek drewnianej szafy i zabezpieczenia otworów w drzwiach, wyrzuca skarpetki z szuflady, wyjada kotce jedzenie, pyskuje, udaje górnika w kuwecie, rozmawia w nocy z żarówką, depcze w mokrym brodziku i stempluje potem podłogę, otwiera drzwi od łazienki wtedy kiedy nie powinien;), z krzeseł w jadalni zwisają nitki, a ostatnio coś mu się nie chce myć. Teraz śpi, z głową opartą na poduszce i zbiera siły <diabeł> Nie jest rozpuszczony, tylko uparty. :axe:
Po prostu mamy młode koty. Ja jeszcze nie straciłam do końca nadziei, może się uspokoi z czasem ;-))
Jak to Dorszka pisała o brytach:
Kupujący musi więc być świadomy, że to wszystko, co przeczyta na stronach wszystkich hodowli na temat spokoju tych kotów, dotyczy zasadniczo kotów dorosłych.
Kociaki muszą się wyszaleć :-)
Dziękuje Alicjo że to napisałaś nie ma różnicy między małym dachowcem czy małym brytkiem to tak jakby napisać że dziecko rasy białej jest spokojniejsze od dziecka rasy czarnej,każdy maluch musi się wyhasać :-)
A jeżeli dorosły kot (jak najbardziej brytkowy), prawie 2-letni, zachowuje się jak kociak i psoci okrutnie? A kiedy właściwie kociak staje się dorosłym kotem? Bo moje futro to chyba jeszcze nie, na to wygląda <lol>

: 09 lis 2011, 22:27
autor: Tygrysek
Mężczyżni podobno nie dorośleją, tylko zabawki mu drożeją 8-)

: 09 lis 2011, 23:10
autor: Alicja
Ci dwunożni na pewno <lol>