Psst! Psst!
Widzicie mnie?
To ja! Tosiek! Trochę się tu zakamuflowałem w tych krzakach, bo tak naprawdę to ja teraz jestem Ninja Komando Antonio. Specjalnie dla Was, na potrzeby relacji z poligonu i placu manewrowego, postanowiłem wyjść ze swojej kryjówki i nadać specjalistyczny telegram o moich przygodach.
Sam nie wiem od czego zacząć, tyle się działo! Ukrywałem się znakomicie, jednak nie chciałem mojej mamie robić przykrości i pozwoliłem strzelić sobie kilka fotek.
Może pokażę Wam najpierw moje nowe terytorium.
Na początku musiałem wybadać grunt. Szpiegowałem ostrożnie, jednak ze znaną sobie zwinnością, precyzją i determinacją.
Zobaczcie! Ile zieleni! I to wszystko MOJE. Żadnego innego kota, żadnego innego ninja. Dziadek powiedział, że jak chcę to nie muszę wracać do tego "więzienia" u mamy i taty i mogę zostać tutaj. I że będę mógł sobie biegać, hasać, kamuflować się, łapać muchy i spać w budzie <zakochana> I zobaczcie co tu jeszcze rośnie!
Mama mówi, że to są fkiatki i że mam tego nie jeść

No trudno, próbowałem... a oto dowód moich najszczerszych chęci. Przez mamę nie dowiem się jak to wszystko smakuje. Dziadek.. Dziadek to by mi na wszystko pozwolił!
W ogóle to ja, Ninja Komando Antonio, dostałem odznaczenie bojowe! Tak, to prawda!
Za moje niezwykłe osiągnięcia w doskonaleniu specjalnych, komandoskich umiejętności.
Za pierwsze wejście na drzewo...
Za wypatrywanie złych ptaszydeł...
Za wyczuwanie, rozpoznawanie i doskonałe IGNOROWANIE wroga
Proszę, oto jak wręczano mi ODZNACZENIE! Zostałem kapralem miesiąca
A co było potem? Ech... potem Mama i Tata powiedzieli, że nie zostaję wcale z dziadkiem i babcią i wracam z nimi do domu. Tak jak powiedział dziadek, zamknęli mnie za kratkami. Skończyło się rumakowanie

Ale jeszcze im pokażę, o! Jakem Ninja Komando Antonio!
