: 25 lis 2008, 08:03
Gonab pisze:Śliczna ta Twoja dziewczynka :-) :-) :-)
Ania i Krzysiek pisze:Pikna :-) Jak zawsze. Nie ważne czy przed, czy po :-)
Małgosia pisze:Mago pisze:Lunka - kastratka:
... przydałby się kocurek do kompletu, tylko ten mój Arek oporny jakiś taki... nic to, ja się nie zrażam tym oporem i konsekwentnie "wiercę dziurę w brzuchu" o drugiego kotka
Nic nie stracila ze swej pieknosci . Jako kastratka Lunka jest rownie piekna jak przed operacja:)
Jak juz wywiercisz, to daj znac jaka powzielas metode;)
Uwazam,ze musowo nalezy sie Lunce towarzystwo:)
Moj maz jest tolerancyjny zgodzil sie na drugieg psa, na kota, a ja...powzielam namiar na drugiego kota..;))
Marze o czarnuchu do towarzystwa dla Maxa.
Mowie do meza, ze kazdy w domu ma swoja pare do towarzystwa w gatunku swym, tylko Max taka bieda singiel..;)) Maz narazie nieugiety, nawet jak obiecuje, ze to juz ostatnie zwierze w domu.Mowi, ze przy zgodzie na kota tak juz mowilam i na drugiego psa tez;)
Powiedzial mi, ze to jakis hazard i zebym przestala wreszcie;)
Ani prosby ani grozby pt. zobacz Maxiu jaki pancio niedobry;)) nie dzialaja.
Na wystawie kociej juz byl ze mna zaciagniety na sile.
Teraz chyba potrzebny mu widok bawiacych sie razem kotow.
Moze zrobimy im spotkanie?;))
Pozdrawiam
Malgosia i Max
agoolla pisze:Hihihi, ja swego czasu też słyszałam "przecież mamy już kotka".
Jakoś tak jednak sobie podglądałam maluszki i nowe mioty jakie się
pojawiały i pokazywałam mężowi jakie śliczne i kochane. A potem
jak nasz Ramzesek był "smutny" kwitowałam, że biedulek siedzi tak długo sam,
gdyby był drugi kotek miałby chociaż do kogo pyszczek otworzyć :-) No a potem
to poprosiłam, żebyśmy się tak przejechali do hodowli zobaczyć jak wyglądają
brytki długowłose, no i mnie trafiło - miłość od pierwszego wejrzenia. Mąż widząc
jak bardzo się zakochałam w Ajlusi a i oglądając zdjęcia maleństwa stwierdził
w końcu, że to chyba naprawdę dobry pomysł. Musiałam jedynie obiecać, że
nie będzie trzeciego kota - no to obiecałam, że NA RAZIE trzeciego nie będzie
Sorki za OT, ale teraz jak o tym myślę to śmiać mi się chce, bo mąż tak zakochany
w kotach jak ja. Zawsze mogę na niego liczyć. No i nie miał nic przeciwko założenia
hodowli. Także wszystko jest możliwe, tylko cierpliwości trzeba i czasu. Trzymam za
Wasze dokocenie kciuki
Małgosia pisze:agoolla pisze:Hihihi, ja swego czasu też słyszałam "przecież mamy już Także wszystko jest możliwe, tylko cierpliwości trzeba i czasu. Trzymam za
Wasze dokocenie kciuki
Dzieki Dobra Kobieto za wsparcie moralne:)
Moj tolerancyjny maz mi dzis odpowiedzial na moje pelne zachety w temacie twierdzenie, ze .." trzeba sie spieszyc, bo wykupia.."( upatrzyalm sobie juz hodowle)- zebym przyszla do niego z wiadomoscia iz JUZ wykupili;))
Na taki bezczelny zart z mojej osoby musialam wyjsc z psami na spacer , zeby sie uspokoic, bo myslalam ze poplacze sie ze smiechu;)
Doszlam do wniosku, ze ta sama metoda 2 razy nie dziala i tak przy Maxie zadzial widok kotow na wystawach i odrazu test czy czasem ksiaze pan nie wymowi sie uczuleniem na koty, bo i taka wersje obrony probowal przeforsowac;) a teraz musze myslec nad nowa metoda przekonania o potrzebie posiadania w domu drugiego kota.
Widzialam dzis blysk wesolosci w oku przeciwnika drugiego kota w domu, jak Max bawil sie w chowanego robiac pozy spod kanapy;)
Oczywiscie w takich fajnych momentach nie ma aparatu foto pod reka.
sorki, ale musialam sie wyzalic;)
Pozdrawiam
Malgosia i Max
agoolla pisze:Może chwilowo odpuść, żeby czujność "wroga" zmalała, a potemhihihihi, coś się wymyśli (święta będą i w ogóle nowy rok, nowe możliwości
.


