Dopiero dzisiaj trochę ochłonęłam

. Malec przybył do nas w podwójnym stresie: raz, że wcześniej zabrali mu braciszka, a dwa, że za niespełna pół dnia my się zjawiliśmy z niecnymi zamiarami by i jego uprowadzić
Jest jeszcze bardzo malutki, zwłaszcza dla nas, jako, że nasze poprzednie kociaki odbieraliśmy dopiero w wieku 4 miesięcy. Różnica jest kolosalna. Mały waży 1300 g, nazwaliśmy go Elfik.
Gaston przyjął małego z ogromnym zaciekawieniem, spokojnie i przyjacielsko. Już pierwszego dnia wylizywał go z czułością i troskliwością kociej matki :-), a mały zaczął mu na to dość szybko pozwalać , pomimo stresu jaki przeżywał, zwłaszcza przez pierwsze dni. Na samym początku ogromnie nas zmartwiło, że późnym wieczorem w niedzielę, pojawiły się u niego luźne stolce. Mogła to być reakcja na stres lub coś innego. W porozumieniu z hodowlą, odstawiłam jedzenie, dostawał tylko suchy Intestinal + Trilac. W środę rano z braku zdecydowanej poprawy , pojechaliśmy do naszych weterynarzy. Dostał zastrzyk i dopiero podjęte leczenie dało rezultaty. Dalej jest tylko na suchej karmie i dodatkowo na lekach. Jak minie okres diety, wprowadzimy znowu stopniowo mięsko, a po jakimś czasie wrócimy do RC. Mam tylko nadzieję, że te początkowe kłopoty jelitowe to tylko przejściowa niedyspozycja i wszystko się wkrótce unormuje. Trzymajcie kciuki za jego zdrowie !
Elfik jest bardzo spokojnym maluchem (przynajmniej na razie :-) ) Sporo śpi, ale w chwilach wolnych od snu potrafi pokazać, że ma sporo chęci do zabawy i gonitw i czułości.
Najbardziej mnie cieszy, że wspaniale układają się relacje z Gastonem. Często muszę osuszać małego bo wygląda jak kłębek zlepionego pierza

. Gaston wylizuje go bardzo troskliwie i dokładnie przy lada okazji , z iście macierzyńską czułością .
Wczoraj zrobiliśmy mu parę zdjęć. Nie są rewelacyjne z uwagi na światło, był już wieczór.
