Kochane
Byłam umówiona do kosmetyczki na 17... o 16:50 idę do samochodu, a nagle okazuje się, że moje auto wydaje z siebie dziwnie znajomy mi sprzed roku dźwięk...
MIAUU, MIAUU, MIAUU, URATUJ MNIE, MIAUU
I tak wołało moje auto. A dokładnie zderzak. Zaglądam pod samochód, wytrzeszczam oczy, szoruję kolanami ulicę, a tam....
Wiecie jaka to historia.. ja mam zaraz kosmetyczkę, kot pod autem.. wtem nadjechał mój mąż, dałam mu go na ręce i pojechałam, słysząc za sobą: "CO? O NIEE"
Pół godziny później jestem w domu, a tam rozanielony Robert z kocięciem śpiącym na kolanach każe mi być cicho bo obudzę stworka.
Robert dał mu nawet imię: Morus. Ze względu na to, że był cały czarny, uwalony olejami.. zresztą ze względu na wygląd i zapach powinien dostać na imię Mobil 1.
Obecnie jest wykąpany, wygrzebałam mu z sierści dwa małe czarne robaczki z pomarańczową dupką. Więcej nie znalazłam.
Kąpiel przebiegła o dziwo całkiem nieźle - dzięki Wam i Waszym radom. To maleństwo może mieć ok 2 miesięcy. Je samo, właśnie wsadziłam do kuwetki i od razu zaskoczyło co robić.
Podsumowując mój chaotyczny wpis - szukamy kochającego domu dla małego Moruska. Obstawiamy, że ma jajka, ale żadni z nas specjaliści. Jak będzie możliwość zrobimy więcej zdjęć i ocenicie same.