Dorota pisze:Mago a jak dzisiaj na froncie? :-)
Jest lepiej :-)
Luna zdecydowanie bardziej zrelaksowana. Nadal małego ciekawa, ale już nie przerażona śmiertelnie. Syczy na Gato już sporadycznie i to w 99% w przypadku, gdy ten stara się zdobyć JEJ drapak.
Chodzi za nim po mieszkaniu ale nie jest w tym namolna. W ogóle chodzi śmiało, podnosi ogon do góry, nie przemyka się przy ścianach tylko przechodzi środkiem pokoju. Prawie w ogóle nie kładzie się już w pozycji gotowej do ataku, tylko spokojnie, na boczku, ucinając sobie drzemkę.
Jak na końcówkę trzeciego, wspólnie spędzonego dnia to naprawdę nieźle :-)
Są niestety takie sytuacje, kiedy Gato wlezie do jakiejś dziury, np. budki drapaka i wtedy Luna szykuje się z łapoczynami. Ucinam te akcje w zarodku, nie zdarzają się często, ale są.
Na pewno na plus jest wspólne jedzenie posiłków i wspólne ponaglanie mnie w kuchni <lol>
Ona w tym wszystkim jest tak bezradnie zagubiona i nieśmiała, biedna moja dziewczynka

Gato ze swoim cudownym charakterem ułatwia jej to poznawanie się BARDZO. Ale jest kociakiem i to brykającym i to też ją w pewien sposób przerasta.
Mam wrażenie, że Gato zaprasza ją czasem do zabawy, podturla do niej piłeczkę, albo trąci jej ogon łapką, niestety robi to z zaskocznia i wywołuje w niej lęk.
Pomalutku idziemy do przodu :-)
Na zdjęciu Lunka bacznie obserwująca Gato :-)
[center]

[/center]
Zapomniałabym a muszę o tym wspomnieć. Luna jest naprawdę dużą kotką <shock> Gato przy niej jest okruszkiem.