Aluś, Carmelka jest krzykaczką - uwierz mi! Jeszcze nie spotkał nas ten zaszczyt żeby przyszła na kolanka

a jak wracamy do domu i bierzemy ją na ręce żeby się przywitać to natychmiast jest alarm miau, miau, miau postaw mnie na ziemię! I wyrywanie się. Jak chcę obciąć jej pazurki to znowu jest alarm miau, miau! Jak chcę podać tabletkę. Jak nie chce zjeść tego co jej daje też jest miau, miau! Dopiero po tygodniu zaufała mi na tyle żeby pozwolić głaskać się po brzuchu (ale absolutnie nie tak jak to robiłaś Ty i Grzegorz że koty sobie grzecznie siedziały z wywalonymi brzuszkami na Waszych kolankach, a Wy głaskaliście ile chcieliście

) Carmelka od początku śpi w łóżku na mojej głowie i robi coś co robił też Yoguś jak był w jej wieku ale dzięki Bogu wyrósł z tego - w nocy podgryza moje włosy! Nie wiem co jest z tymi kotami?! Teraz zaczęłam się zastanawiać czy to przypadkiem nie jest kwestia kosmetyków które stosuję na włosy, może chinina, albo witaminy w nich zawarte tak działają na koty?
Za to u nas siostra Carmelki Carrocia vel Julia jest jej zupełnym przeciwieństwem.Od początku wielki przytulas i pieścioch.Gdy tylko zostaje na chwile zostaje sama w pokoju to odrazu jedno wielkie miau żeby tylko wziąść ją na ręce i kilać, a to jeszcze tu za uszkiem podrapać to po brzuszku bo inaczej nie przejdzie:)Życzymy cierpliwości Romeo też był na początku dzicz a teraz jest też do głaskania oczywiście tylko wtedy kiedy ma na to ochote
