Strona 87 z 205

: 04 kwie 2011, 19:31
autor: Mago
Gosiek pisze:Dziewczny, jaka jest roznica pomiedzy fajka a wyciorem do butelek? <shock>
"Fajka" to znak, że kocio zadowolony, nastawiony pozytywnie :-)
"Wycior do butelek" oznacza strach, agresję.

: 04 kwie 2011, 19:39
autor: Dorota
Jak ja czekałam na takie wieści <klaszcze>
a gonitwy są najfajniejsze i jeszcze polowanki będą , zobaczysz Gosiu :kiss:

Luniak dopiero odżyje przy Gato w tych figlach i biegaczkach :kotek: :kotek:

: 04 kwie 2011, 19:59
autor: Pola
Ufff... czyli idzie ku dobremu :) Całe szczęście :-)

: 04 kwie 2011, 20:32
autor: Vanicca
To już przełom, teraz z godziny na godzinę będzie coraz lepiej <mrgreen> .

Fascynujące są dwa koty w domu, co? <lol>

: 05 kwie 2011, 08:10
autor: maga
Zaraz zobaczymy tu przytulane zdjęcia <mrgreen>

: 05 kwie 2011, 09:13
autor: Agnieszka7714
No i gucio. Tyle wypatrywałam, tyle czekałam i przegapiłam :komp: Ale ze mnie gucio!!!! Maguniu, moje gratulacje. Szkoda mi Lunki (mojej ukochanej miśki). Przechodziłam przez to samo. Ale dogadają się. Jak już są pędziwiatry po mieszkaniu, to już bliżej jak dalej. Ja chcę :foto: :foto: :foto: mojej ulubienicy.

: 05 kwie 2011, 18:36
autor: Dorota
Mago co tam u Was ? :-)

:kotek: :kotek:

: 06 kwie 2011, 01:00
autor: Mago
Dorota pisze:Mago co tam u Was ? :-)

:kotek: :kotek:
Szczerze mówiąc, zmęczona jestem. Jakoś tak bardzo.
Kotki moje całkiem dobrze, choć mam wrażenie, że Lunka zaczyna unikać Gato i schodzić mu z drogi, a że mały trzyma się mnie wręcz kurczowo, to Lunka unika też mnie :-(
Widać też wyraźnie, że bardzo ustępuje mu we wszystkim. Jak Gato dorwie się do jej miski to odchodzi i nie zjada swojej porcji, jak mały zajął jej ulubioną półkę drapaka to tylko popatrzyła i poszła do innego pokoju.
Trochę mnie to martwi :-( No ale syków już w domu praktycznie nie ma. Zobaczymy co będzie dalej. Pewnie moja dziewczynka potrzebuje więcej czasu.

: 06 kwie 2011, 07:31
autor: manita
potrzebuje czasu, najważniejsze, że nie ma agresji. Troszkę jej się w zyciu pozmieniało, trochę się jeszcze zapewne w tym wszystkim nie łapie ale wierzę, że się przyzwyczai. Trzymam kciuki nadal

: 06 kwie 2011, 08:20
autor: Sonia
Mago u mnie były dokładnie takie same zachowania. Brysia nigdy na małego Tamiego nie syknęła i nie uderzyła go łapą, ale od początku schodziła mu z drogi, tak choćby się go bała. Stała się bardzo wycofana i nie chciała się w ogóle ze mną bawić. Nawet pogłaskać się nie dała. Jak Tami podchodził do jej miski to ona zaraz odchodziła i nie jadła już tego. Jak chciałam się z nią pobawić piórkami to ona najpierw zawsze patrzała czy Tami idzie, jak nie to trochę łapą pomachała, ale jak tylko widziała, że Tami te piórka chce łapać, to ona już odchodziła, nawet do drugiego pokoju. Też mi wtedy było żal Brysieńki, że ona taka biedna. Jakoś to samo przeszło nawet nie wiem kiedy. Ale do dzisiaj Brysia sobie nie życzy żeby Tami leżał tam gdzie ona. Jak Tami podchodzi do jej miski to też ona zaraz odchodzi. Z tym, że ja pilnuję, żeby ją nie wyganiał, więc się już nauczył, że jak patrzę to nie podchodzi za blisko. A jak widzę, że już Brysia pojadła, to daję już spokój i oboje chodzą od jednej miski do drugiej, bo myślą, że ten drugi to coś lepszego dostał. Trzymam kciuki, żeby ten najgorszy okres był jak najkrótszy i żeby Luniaczek znowu stał się taki, jak dawniej.