Cześć dziewczyny, podziwiam Was bardzo, że potraficie tak się zorganizować żeby codziennie mieć czas na zaglądanie na forum. Ja ostatni miesiąc miałam wyjęty z życiorysu, za każdym razem kiedy tylko mam wrażenie, że wychodzę z robotą na prostą, dostaję jej jeszcze więcej. Mam już po dziurki w nosie <suchy>
A Yoguś sobie rośnie, a właściwie teraz rosną mu zęby <lol> już od kilku tygodni brzydko pachnie mu z pyszczka, co szczególnie mi doskwiera kiedy moja kocina rano budzi mnie lizaniem mojego nosa. Waży już 2,4 kg (myślę, że za 10 dni, mając 6 miesięcy, przekroczy 2,5 kg :-)
A oto mój rekin... (z takim uśmiechem Yoguś wystraszy wszystkie forumowe ciocie <lol> )

bardzo długo chodził z podwójnymi kłami, aż się zaczęłam zastanawiać czy przypadkiem nie będzie musiał usunąć ich Wet, ale przyszedł w końcu taki moment, że w przeciągu trzech dni wypadły wszystkie mleczne kiełki i już teraz jest pięknie

Muszę Wam powiedzieć dziewczyny, że mój Yoguś to bardzo przytulaśne stworzenie, kiziać go mogę zawsze i wszędzie (ale tyko ja, na kizianie TŻ-a musi wyraźnie pozwolić, chociaż bawić się z nim uwielbia).

I jeszcze jedno brytki podobno nie lubią być noszone na rękach (to właśnie było przykazanie od naszych kochanych hodowców Kasi i pana Andrzeja), mój poprzedni kot nie miał nic przeciwko noszeniu, tuleniu i lulaniu jak dzidziusia <oops> więc jakoś nie umiałam sobie wyobrazić, że nie mogę tego robić Yogusiowi. Niestety okazało się, że ja jestem niereformowalna i bezwiednie ciągle biorę kota na ręce (początkowo TŻ bardzo to u mnie tępił, na okrągło rugał mnie <lol> że znowu się zapomniałam), ale okazało się że Yogusiek wcale nie ma nic przeciwko temu, mi to chyba jest potrzebne, a Yoguś o tym wie bo nikomu innemu na to nie pozwala <lol>