Strona 10 z 56
Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 13:07
autor: BabaJaga
Moje mają zawsze chrupki w miseczkach i nie ma awantur. No, ale jakby przypadkowo któraś z miseczek opustoszała, to drą japę tak długo, aż nie uzupełnię braków. Potem siedzą już cicho, co wcale nie znaczy, że zabrały się do jedzenia. Miski mają mieć dna zakryte chrupkami i tyle!
Koko dodatkowo, raz dziennie dostaje puszeczkę z tuńczykiem i krewetkami w galaretce. Gdy niosę świeżo napełnioną miseczkę do kociej stołówki, plącze mi się między nogami, że o mało co orła nie wywinę
Aaaa! I jeszcze z rana kocurra lubią sobie rozwiązać łamigłówkę ze smaczkami, coby zwoje mózgowe dla gimnastyki rozprostować i... oczywiście ponownie zwinąć. Toteż muszę się pilnować, aby rzeczoną zagadkę w porę napełnić bez przypominania.
A tak, to grzeczne są (na ogół)

Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 13:18
autor: AWGUST72
U mnie identico jak u Baby Jagi chrupki są non-stop w miskach. Mokre z puszki jest wydawane rano i po przyjściu z pracy. Homer jest spokojny, łasi sie i grzecznie czeka. Natomiast Hektor przez do przodu, wskakuje na szafki itd. a jak zobaczy puszke to... on nie miauczy. On wydziera japę tak, że czasami mamy obawe czy ktos nie zadzwoni do
TOZ-u ,że kotom dzieje sie krzywda.

Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 13:21
autor: MoniQ
A to moje chrupki też mają zawsze, ale chrupki to tak jak w przedszkolu zupa mleczna, a tuńczyk rano i wieczorem to jak chipsy.. więc darcie japiszona dotyczy rybki, oczywiście

Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 14:33
autor: Tulipania
To u nas " zimny chów". Hopek jest nauczony, ze po blatach kuchennych chodzić nie może!I przy nas tego nie robi...nawet jak Go skręca z lakomsta, gdy kroje mięsko czy nakładam Mu puszeczke:)Chodzi koło nóg, placze się.. czasem pomiauczy ale wskoczyć nigdy nie wyskoczy na blat:)
Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 19:04
autor: yamaha

Ja tez WREDNA MATKA jestem, stol to nie miejsce dla kota

Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 19:08
autor: Sonia
To moje jakieś dziwne. Nigdy się nie wydzierają, że miseczka pustawa, tylko wymownie siedzą przy swoich stoliczkach i się patrzą

Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 20:44
autor: Dynastia
No to Was zaskoczę

(albo nie

) U nas coraz częściej tak: michy na podłodze uzupełnione, jemy dajmy na to ... pizzę ( dobra, koty nie mogą, ale drożdże kręcą , bo pizza domowa

) Wchodzi emisariusz ( Tudek lub Lesio - to ci z rudym

). Wącha, patrzy, sprawdza... Coś mu nie pasuje. Nagle pojawia się nie ruszana od pół godziny miseczka z podłogi i ... misio się rzuca jakby pół doby nie jadł ...

Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 20:47
autor: Dynastia
BabaJaga pisze: ↑03 lis 2020, 13:07
Moje mają zawsze chrupki w miseczkach i nie ma awantur. No, ale jakby przypadkowo któraś z miseczek opustoszała, to drą japę tak długo, aż nie uzupełnię braków. Potem siedzą już cicho, co wcale nie znaczy, że zabrały się do jedzenia. Miski mają mieć dna zakryte chrupkami i tyle!
Koko dodatkowo, raz dziennie dostaje puszeczkę z tuńczykiem i krewetkami w galaretce. Gdy niosę świeżo napełnioną miseczkę do kociej stołówki, plącze mi się między nogami, że o mało co orła nie wywinę
Aaaa! I jeszcze z rana kocurra lubią sobie rozwiązać łamigłówkę ze smaczkami, coby zwoje mózgowe dla gimnastyki rozprostować i... oczywiście ponownie zwinąć. Toteż muszę się pilnować, aby rzeczoną zagadkę w porę napełnić bez przypominania.
A tak, to grzeczne są (na ogół)
Wprost przepadam za slalomem pomiędzy szesnastoma łapkami

Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 03 lis 2020, 20:48
autor: Dynastia
yamaha pisze: ↑03 lis 2020, 19:04

Ja tez WREDNA MATKA jestem, stol to nie miejsce dla kota
A potem matka zazdraszczasz

Re: Dynastia, czyli krótkie historie kotów z worka
: 06 lis 2020, 00:19
autor: Dynastia
91A2ED59-A498-4C0B-9DEA-1831F411F625.jpeg
Koty są jak pory roku. Jesienią zaczynają zaglądać w nieodwiedzane dawno zakamarki i nawet niski lot zbłąkanej muchy nie jest w stanie wytrącić ich z tego zajęcia. Leniwie spoglądają na parapet jakby wiedziały, że utraconej w skoku energii, nie zrekompensuje nawet spadający liść, bo ostatni sfrunął tydzień temu. Wsadzają nosy we wszystkie możliwe miejsca, jakby szukały ciepłej przystani, gdy zima zacznie wyć za oknem. Patrzą. Nie wiadomo o czym myślą , ale czynią to na pewno i tylko ludzka wyobraźnia zastanawia się w którym z siedmiu żyć przyszło im z nami mieszkać. One zdają się to wiedzieć .