Oj widzę, że niezamierzenie wywołałam tutaj lekką burzę… i niestety przez cały dzień będąc w pracy nie mogłam się do tego odnieść…
Powinnam była wziąć w nawias te słowa, że „moje dzieci zaczynają się kochać”… bo miałam na myśli, że ich wzajemne stosunki z dnia na dzień są coraz lepsze :-)
I to nie tak, że Ami nie wolałaby odpoczywać sama, i ja sobie doskonale zdaję z tego sprawę, ale Eguś to dziecko małe jeszcze i faktycznie cały czas szuka z nią kontaktu, chodzi za nią, ociera się, próbuje myć… a Ami na całe szczęście przyjmuje to wszystko z dużym spokojem i cierpliwością.
Wspólnie w rondelku widziałam ich raz, i tak naprawdę sytuacja miała miejsce po drzemce… bo na dłuższe spanko Eguś lubi się wyciągnąć z tego co już widzę i wybiera takie miejsca w których może to zrobić… łóżko, kanapę, parapet… Widzę progres w zachowaniu Ami, bo trzy dni wcześniej takie wpakowanie się do rondelka w którym leży skończyłoby się porządnym osyczeniem. I nie ukrywam, że coraz większy spokój, który widzę w Ami bardzo mnie cieszy.
Wszystko to nie zmienia faktu, że nadal jestem czujna i obserwuję uważnie zachowanie i zabawy Amisi i Egonka, a gdy mam wątpliwości pytam hodowców moich dzieciaków… mam to szczęście - za co jestem ogromnie wdzięczna i Sylwii

i Dorocie

- że na obie mogę liczyć, obie są nieocenionym wsparciem i kibicują nam bardzo. Obie też na moje wątpliwości odpowiadają jednym głosem, co sprawia, że i ja z dnia na dzień jestem spokojniejsza, że wszystko pięknie się ułoży, a moje dzieciaki będą szczęśliwe mieszkając razem pod jednym dachem :-)
Dziękuję Ci Dorszko za zaangażowanie i wnikliwe podejście do sprawy

Mam nadzieję, że to co napisałam wszystkich uspokoi i wyciszy emocje :-)
I jeszcze tylko na koniec nieśmiało zwrócę uwagę, że w wypowiedzi MoniQ na końcu było mrugnięcie oczkiem…
