Strona 96 z 205
: 21 maja 2011, 21:54
autor: Marina
Piękna, rozmarzona sobotnia Lunka <mrgreen>

: 22 maja 2011, 09:42
autor: Dorota
Zawsze byłam fanką tej Pannicy <zakochana>
Majestat Królowej jak zawsze. <mrgreen>
: 22 maja 2011, 13:47
autor: mimbla
Ja chcę zobaczyć Królową bez majestatu, ale za to z Gato <diabeł>
: 23 maja 2011, 08:55
autor: Agnieszka7714
Dobrze, że mamy Dorszkę. Ona zawsze zaradzi.

: 24 maja 2011, 10:21
autor: Pola
Przepiękna panienka <serce>
: 24 maja 2011, 17:19
autor: donka
Rozumiem, że Luniak ma SOBOTY <lol>
Śliczna dziewczynka <zakochana> , taka znudzona na tej podusi...
: 08 cze 2011, 12:44
autor: Mały Lew
Cześć Luniu, co u Ciebie słońce? Dajesz sobie radę z tym kremowym ważniakiem?

: 09 cze 2011, 21:52
autor: Mago
Mały Lew pisze:Cześć Luniu, co u Ciebie słońce? Dajesz sobie radę z tym kremowym ważniakiem?
Miau,
jak mi miło, że ktoś jeszcze o mnie pamięta :-)
Sporo mi się w życiu pozmieniało odkąd mieszka z nami ten Drugi. Jak oni, ci moi ludzie, mogli mi to zrobić! Wyjechali na caluśki dzień a jak wrócili to wnieśli transporterek, którego zresztą nie cierpię, z obcym kotem w środku. Normalnie mnie wmurowało. Wstawili go szybko do kuchni ale ja już nie dałam się zbajerować. I witać też już się nie chciałam, tylko czekałam którędy wyjdzie ten nowy
Jeszcze łudziłam się nadzieją, że jak go dobrze nastraszę to sobie pójdzie. No i straszyłam i nawet trochę go sprałam jak nikt nie patrzył. Tylko on jakiś dziwny, nic się mnie nie bał
Mówię Wam, nic a nic. Co za życie.
No i został z nami. Mówi się trudno i mruczy się dalej.
Minęły już dwa miesiące jak razem mieszkamy.
Lubić, to za specjalnie go nie lubię. Raczej trzymam dystans :-)
Zresztą, bądźmy szczerzy, jego nie da się lubić. Psuje mi każdą zabawę z muchą! Jak sobie jakąś upoluję to nie zjadam jej tak od razu, tylko trochę się nią bawię. Wiadomo, normalna sprawa. No ale przy nim to nie ma szans. Przylatuje nieproszony, wciska te swoje kremowe pupsko na mój parapet i zabiera MOJĄ MUCHĘ. Aż sam się prosi o lekcję dobrych manier, którą zresztą mu zapewniam, pacając go łapą po głowie. Kto wie, może jakiś rozum mu od tego wróci.
Nie mam też szans na spokojny sen w łóżku z moimi ludźmi. Kiedyś mogłam przyjść, ułożyć się wygodnie na człowiekowym biuście i tak sobie spałyśmy do rana. No a teraz, ten Drugi wyczynia takie harce po łóżku, poluje na swój ogon, na MÓJ ogon. Nie ma jak spać w takich warunkach.
Długo by opowiadać...
Będąc tak całkiem sprawiedliwą to muszę też przyznać, że zdecydowanie poprawiło się karmienie od przybycia tego Drugiego <mrgreen>
Są lepsze = smaczniejsze chrupki w misce i ja bardzo chętnie się nimi częstuję. Co więcej, znowu dostaję mokrą kolację! Niestety mniej mi nakładają niż nowemu. Bo on podobno rośnie. Ja też rosnę, tylko nie na wysokość a na szerokość. I tak to rośniecie rośnięciu nierówne, bo z tym smacznymi chrupkami to taka akcja była, że strach <strach>
Otóż zabronili mi jeść dzieciuchowe chrupki. A ja przecież kulturalnie się częstowałam. Podchodziłam spokojnie, tak jak zawsze do swojej miseczki (miska Nowego stała obok), nachylałam się nad swoją po czym wystawiałam przednią łapę bardziej na bok i przenosiłam ciężar ciała, tak, że znajdowałam się niepostrzeżenie tuż na miską Nowego. Trudno się było nie poczęstować, tak tam pachniało.
Niestety, ci moi ludzie to tacy nawet bystrzy i szybko się poznali na moich działaniach. W efekcie tego wszystkiego zabrali chrupki Nowego i wydawali mu pod kontrolą.
Obraziłam się śmiertelnie. Co za traktowanie kota. Zastrajkowałam więc i przestałam jeść swoje chrupki. Dodatkowo, pilnowałam kiedy karmią tego Nowego i jak tylko była okazja to dopinałam się do jego miski, już bez zbędnej kurtuazji i czyściłam zawartość do oporu. O!
Wywalczyłam dzięki temu, że nie dostaję już tylko tych ciemnych mysich bobków, co to niby takie zdrowe są, tylko mieszają mi chrupki i podsypują trochę tych pysznych Nowego.
I tak to właśnie dni mi płyną. Nowy ogólnie jest wnerwiający, strasznie go pełno w domu, cięgle coś broi. No nic, postanowiłam się nie przejmować i czekam spokojnie aż podrośnie. Może te różne głupoty mu z głowy wypadną. Nawet lubię czasem z nim pobiegać, tylko on niestety jak się rozbryka, to potrafi zamęczyć. No i znów muszę go wychowywać łapą. Co za życie.
Jeszcze raz dziękuję bardzo za pamięć i pozdrawiam Wszystkich serdecznie :-)
Luna
[center]

[/center]
: 09 cze 2011, 22:06
autor: donka
Oj Luneczko kochana

, faktycznie ciężkie masz życie z tym Drugim <lol> Dobrze, że chociaż lepsze jedzonko dają <mrgreen>
Trzymaj się jakoś Maleńka

<serce>

<serce>
: 09 cze 2011, 22:35
autor: Kamiko
Cudnie zilustrowany ten list otwarty.
Musiały naprawdę być pyszności w misce młodego <lol>