Nie wydaje mi się, żeby Stefanek umarł ze strachu przed kotami. Przed podjęciem decyzji o jego kupnie zaraz przejrzeliśmy opinie w internecie i z doświadczeń bardzo wielu ludzi wynikało, że to jest nawet dość powszechne zjawisko, że szczurki mieszkają z kotami. Specjalnie kupiliśmy terrarium, a nie klatkę, tak aby koty nie wkładały tam swoich ciekawskich nosków czy łapek. Poza tym koty bardzo rzadko przychodziły do pokoju w którym był umieszczony, niespecjalnie był narażony na ich towarzystwo. Sonia i Romcia w ogóle się nim nie interesowały, a Kostek bardzo umiarkowanie i spokojnie. W internecie żadna opinia nie stanowiła o tym, że koty są przeszkodą - mieliśmy to przemyślane i sprawdzone, nie podejmowaliśmy decyzji pochopnie.
Poza tym Stefanek w przeddzień śmierci miał się super, wchodził swobodnie na rękę, chciał eksplorować pokój, być już ciekawski, wyluzowany. Umarł w nocy, gdzie stał w pokoju Nataszki bez towarzystwa kotów, bo one tam nie mają dostępu bez kontroli, a tym bardziej na noc.
Jak pisałam wcześniej, mojego Sławka już od początku niepokoiły objawy typu szybki, płytki oddech, (co może sygnalizować chorobę serca) i jego ospałość, bardzo mało prawdopodobne jest to, że to stres był przyczyną śmierci. Nie jesteśmy pierwszymi, którzy pozwolili sobie na szczurka mając koty, a czytając wpisy internautów to wszyscy utrzymywali, że nie ma żadnych przeciwwskazań ku temu.
Na dowód fotki mojej bardzo dobrej znajomej, której kicia powędrowała do domu ze szczurkami. Jak widać kontakt mają ze sobą bardzo bezpośredni, co u nas nigdy nie miało miejsca, bo zamiast klatki mamy terrarium.
Nie dowiemy się już jaka była przyczyna śmierci Stefanka, jedyne o co mogę mieć do siebie pretensję, to o to, że nie kupiliśmy zwierzaczka z hodowli. Wiele się naczytaliśmy o szybko umierających zwierzętach ze sklepów zoologicznych i dla mnie ta wersja wydaje się być najbardziej prawdopodobna.
A kot ze szczurkami wygląda tak <serce>
