ORRI - LIZAK NASZ KOCHANY
: 28 mar 2009, 22:59
Witam ;-d
Przyznam się może na samym początku do tego,że,, poczytuję'' na tym forum od czasu kiedy zdecydowaliśmy się na zakup kociaka.Nie była to łatwa decyzja...nie mieliśmy tego typu doświadczeń <shock> .Ja typowa ,,psiara'' i wątpliwości rodzinki,,jak to będzie??'' <?>
Ale popłynęłam ... odkąd zobaczyłam (gdzieś tam w necie) fotki brimisiaków - pomyślałam sobie ,że to rasa idealna dla nas.Tym bardziej ,że charakter tej rasy wypisz -wymaluj jak dla naszej rodzinki 2+2.I ZACZĘŁO SIĘ
Najpierw musiałam urobić męża hahahah ,uf jakoś udało się <tańczy> , dzieci oszalały z radości <ok>.Poszukiwania nie były łatwe,tym bardziej że były jasno sprecyzowane - kolor -niebieski ,kocurek i z hodowli ....
nie pseudo hodowli ...Pojawiły się schody ,albo były już rezerwacje lub hodowla
?qrcze
to nie hodowla tylko fabryka bez rodowodu nastawiona wyłącznie na kasiorkę(żal kociaków było i pomyślałam że nie dołożę do tego ręki).
I W KOŃCU ZNALŹLIŚMY <klaszcze> ale dopiero co się maluszki urodziły...trzeba poczekać aż 13 tyg.I czekaliśmy ...a co
! Wytrzymałam sama ten koszmar ,dałam radę z ciągłymi narzekaniami dzieci ,,kiedy
!!!!!!!! i dlaczego tak dłuuuuuuugooooo".
Dzień ,TEN DZIEŃ ,nastał hahahah 7 marca -zamiaszkał z nami długo wyczekiwany Orrinek <tańczy>
I co tu długo pisać ...jest boski ,przewrócił nasz dotychczasowy świat całkowicie do góry nogami.Nawet mój mąż podchodzący początkowo do tematu z rezerwą ,sfiksował na jego punkcie.
Obawiałam się i nastawiłam się psychicznie na to ,że początki nie będą łatwe.Pewnie maluszek będzie tęsknił za swoim domkiem i mamą ,może ciężko będzie się mu zaklimatyzować u nas i ogólnie jak to będzie
Przygotowałam się na przyjęcie maluszka od a do z(wasze forum to istna kopalnia wiedzy i doświadczeń- a to najcenniejsze),czytałam ,czytałam co tylko można było w necie i nie tylko.
Okazało się ,że pierwszy dzień już był tym naszym wspólnym ,bez płaczu i niespodzianek dla obu stron.A jak usłyszeliśmy zapuszczony DLA NAS traktorek po 2 godzinach w naszym domku, to wiedzieliśmy że będzie ok
!Urlop wzięłam ale pewnie obyło by się bez niego.Klimatyzacja z prędkością światła
!Uff
Nasz ORRI ... Łobuziak z niego straszny hahahha,musi wejść w każdą dziurę , uwielbia jeść i od samego początku nie było z tym kłopotu.Nocki przespane,no miałczenia,płaczu nie ma.Kuwetka od samego początku znaleziona -trafiony zatopiony - hurrra .
Hmmmm wkradł się do naszych serc już chyba przed przybyciem do nas ale jak się pojawił to jazda na maxa.
Rano muszę rozganiać towarzystwo ..bo każdy chce się pomiziać z ,,Lizakiem'' i dać mu buziaka na do widzenia ...Boszszsz mąż nie raz zapomniał mi go dać przed wyjściem
a teraz przepycha się z dziećmi ...bo się śpieszy i musi teraz własnie pożegnać się z kociakiem
Wiem,że każdy z Was uważa że jego pupil jest tym jedynym ,wyjątkowym ... ja też tak sądzę o naszym Orrinku.I chociaż może daleko mu do ideału bo,, duszki''nie takie lub barwa niejednolita,oko nie idealne a uszy jak u Jody z Gwiezdnych, to kochamy go nad życie <tańczy> AMEN
Ale się rozpisałam hahahah i teraz najgorsze ... jak wkleja się te zdjęcia
?
Jak przebrnę przez instrukcję to pokażę ... o
!
A tak na marginesie ... cudne te Wasze pociechy .... mam nadzieję ,że Orri też taki wyrośnie ,pozdrawiam
Przyznam się może na samym początku do tego,że,, poczytuję'' na tym forum od czasu kiedy zdecydowaliśmy się na zakup kociaka.Nie była to łatwa decyzja...nie mieliśmy tego typu doświadczeń <shock> .Ja typowa ,,psiara'' i wątpliwości rodzinki,,jak to będzie??'' <?>
Ale popłynęłam ... odkąd zobaczyłam (gdzieś tam w necie) fotki brimisiaków - pomyślałam sobie ,że to rasa idealna dla nas.Tym bardziej ,że charakter tej rasy wypisz -wymaluj jak dla naszej rodzinki 2+2.I ZACZĘŁO SIĘ
nie pseudo hodowli ...Pojawiły się schody ,albo były już rezerwacje lub hodowla
to nie hodowla tylko fabryka bez rodowodu nastawiona wyłącznie na kasiorkę(żal kociaków było i pomyślałam że nie dołożę do tego ręki).
I W KOŃCU ZNALŹLIŚMY <klaszcze> ale dopiero co się maluszki urodziły...trzeba poczekać aż 13 tyg.I czekaliśmy ...a co
Dzień ,TEN DZIEŃ ,nastał hahahah 7 marca -zamiaszkał z nami długo wyczekiwany Orrinek <tańczy>
I co tu długo pisać ...jest boski ,przewrócił nasz dotychczasowy świat całkowicie do góry nogami.Nawet mój mąż podchodzący początkowo do tematu z rezerwą ,sfiksował na jego punkcie.
Obawiałam się i nastawiłam się psychicznie na to ,że początki nie będą łatwe.Pewnie maluszek będzie tęsknił za swoim domkiem i mamą ,może ciężko będzie się mu zaklimatyzować u nas i ogólnie jak to będzie
Przygotowałam się na przyjęcie maluszka od a do z(wasze forum to istna kopalnia wiedzy i doświadczeń- a to najcenniejsze),czytałam ,czytałam co tylko można było w necie i nie tylko.
Okazało się ,że pierwszy dzień już był tym naszym wspólnym ,bez płaczu i niespodzianek dla obu stron.A jak usłyszeliśmy zapuszczony DLA NAS traktorek po 2 godzinach w naszym domku, to wiedzieliśmy że będzie ok
Nasz ORRI ... Łobuziak z niego straszny hahahha,musi wejść w każdą dziurę , uwielbia jeść i od samego początku nie było z tym kłopotu.Nocki przespane,no miałczenia,płaczu nie ma.Kuwetka od samego początku znaleziona -trafiony zatopiony - hurrra .
Hmmmm wkradł się do naszych serc już chyba przed przybyciem do nas ale jak się pojawił to jazda na maxa.
Rano muszę rozganiać towarzystwo ..bo każdy chce się pomiziać z ,,Lizakiem'' i dać mu buziaka na do widzenia ...Boszszsz mąż nie raz zapomniał mi go dać przed wyjściem
Wiem,że każdy z Was uważa że jego pupil jest tym jedynym ,wyjątkowym ... ja też tak sądzę o naszym Orrinku.I chociaż może daleko mu do ideału bo,, duszki''nie takie lub barwa niejednolita,oko nie idealne a uszy jak u Jody z Gwiezdnych, to kochamy go nad życie <tańczy> AMEN
Ale się rozpisałam hahahah i teraz najgorsze ... jak wkleja się te zdjęcia
Jak przebrnę przez instrukcję to pokażę ... o
A tak na marginesie ... cudne te Wasze pociechy .... mam nadzieję ,że Orri też taki wyrośnie ,pozdrawiam






