Brytyjczyk i NieDoKońca Brytyjczyk
: 31 sty 2013, 18:26
Dzień dobry wszystkim ;) Jako nowa użytkowniczka, uznałam, że warto przedstawić siebie i swoje zwierzaki, oczywiście z naciskiem na to drugie :-) . Nazywam się Klara i jestem szczęśliwą właścicielką dwóch kotów (jedna koteczka ma 2 latka, druga trochę ponad roczek).
Jako osoba od drugiego roku życia mieszkająca z psami, jeszcze do niedawna uważałam się jedynie za psiarę. Koty- tolerowałam, ale bez szaleństwa. Potem zaczęłam pracę wolontariuszki w pobliskiej lecznicy weterynaryjnej i było po mnie
I tak się zaczęło... Zaczęłam czytać o tych zwierzętach, poznawałam rasy, kontynuowałam praktyki w lecznicy. Po dwóch latach marzeń o błękitnym misiu do naszego domu trafiła Femi (3 kilogramy później, stała się Femą). Po sześciu miesiącach wraz z rodzicami uratowaliśmy kilkutygodniową koteczkę, którą nazwaliśmy Lily. Lily z założenia również miała być brytyjczykiem, ale od początku było wiadomo, że stanowi jakąś mieszankę. Nie ma rodowodu, nie jest kotem z prawdziwej hodowli i można ją nazwać "kocim kundlem", ale nie ma to dla nas znaczenia.
Femcia jest grzeczna, spokojna i kocha spać. Uwielbia pieszczoty, toleruje noszenie na rękach a najbardziej na świecie przywiązana jest do mojego psa (owczarek flandryjski), który ją wychował. Lily ma w sobie mnóstwo energii, skacze, biega i wspina się po wszystkim i po wszystkich. Obie kotki cały czas trzymają się razem - codziennie się przytulają, myją i bawią. Kocham je najbardziej na świecie i nie mogę sobie wyobrazić, jak to było kiedy jedynie "tolerowałam koty".
Psiarą oczywiście jestem nadal i o moich psich pociechach również mogłabym się rozpisać, ale ze względu na fakt, że jest to forum o kotach, niechętnie się od tego powstrzymam.
Jako osoba od drugiego roku życia mieszkająca z psami, jeszcze do niedawna uważałam się jedynie za psiarę. Koty- tolerowałam, ale bez szaleństwa. Potem zaczęłam pracę wolontariuszki w pobliskiej lecznicy weterynaryjnej i było po mnie
Femcia jest grzeczna, spokojna i kocha spać. Uwielbia pieszczoty, toleruje noszenie na rękach a najbardziej na świecie przywiązana jest do mojego psa (owczarek flandryjski), który ją wychował. Lily ma w sobie mnóstwo energii, skacze, biega i wspina się po wszystkim i po wszystkich. Obie kotki cały czas trzymają się razem - codziennie się przytulają, myją i bawią. Kocham je najbardziej na świecie i nie mogę sobie wyobrazić, jak to było kiedy jedynie "tolerowałam koty".
Psiarą oczywiście jestem nadal i o moich psich pociechach również mogłabym się rozpisać, ale ze względu na fakt, że jest to forum o kotach, niechętnie się od tego powstrzymam.