Meg zwana Kocinką
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Wtedy już się w niej zakochałam, ale dalej byłam twarda. Pojechałam do hodowcy ot tak sobie, tylko po to, aby obejrzeć kota "na żywo" i potowarzyszyć kuzynowi i jego żonie gdy bedą brali następnego. Oczywiście moi znajomi wiedząc, co się święci chcieli zaopatrzyć mnie w transporterek na drogę, ale ja się zaparłam rękami i nogami. Jadę tam przecież tylko popatrzyć!
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Na szczęście dla mnie hodowczyni przeprowadzała się w inne miejsce i nie miała "mojego kota", bo ja już wiedziałam, że Meg jest moim kotem, tylko że na poziomie podświadomym....
Na poziomie swiadomym dalej nie chcialam miec kota (i jak tu nie wierzyć, ze niektorzy ludzie maja naprawde ... kota, zanim go sobie kupią).
Tymczasem wlascicielka miala tylko kota dla mojego kuzyna, bo na czas przeprowadzki z jednego domu do drugiego, koty mieszkaly u jej mamy, a mama gdzieś pojechala. Jakkolwiek to by nie bylo skomplikowane nawet nie moglam zobaczyć Meg na zywo, wiec musiałam pojechać tam kilka dni póżniej. Jak pojechałam kilka tygodni pozniej to Meg dalej dzielnie trwała na posterunku, chociaż na świat przychodziły już inne mioty. Podobna sytyuacja jak ze zmurszalym kotem lakshmi! Zapakowałam Meg do transporterka i przywiozłam do domu, bo to przeciez najpiekniejszy i najkochanszy brytyjczyk na świecie
Tymczasem wlascicielka miala tylko kota dla mojego kuzyna, bo na czas przeprowadzki z jednego domu do drugiego, koty mieszkaly u jej mamy, a mama gdzieś pojechala. Jakkolwiek to by nie bylo skomplikowane nawet nie moglam zobaczyć Meg na zywo, wiec musiałam pojechać tam kilka dni póżniej. Jak pojechałam kilka tygodni pozniej to Meg dalej dzielnie trwała na posterunku, chociaż na świat przychodziły już inne mioty. Podobna sytyuacja jak ze zmurszalym kotem lakshmi! Zapakowałam Meg do transporterka i przywiozłam do domu, bo to przeciez najpiekniejszy i najkochanszy brytyjczyk na świecie
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Bardzo dziękuję za miłe słowa o moim kocie. Naprawdę miło je słyszeć. Meg ma niedrożne kanaliki łzowe i stad problemy z oczetami, ktore trzeba jej przemywać, gdyż często miała zaropiałe. Teraz już na szczęscie "wyszła na prostą", ale nadal muszę uważać, żeby znowu się nie wdało jakieś zapalenie spojowek. Jest oczywiście kotem nakolankowym.
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
