Bronek, Zoyka i Cogito - moja mała ekipa domowa :)
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
-
Gonab
- Posty: 267
- Rejestracja: 24 lis 2008, 11:28
- Kontakt:
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
-
Gonab
- Posty: 267
- Rejestracja: 24 lis 2008, 11:28
- Kontakt:
Jeszcze będzie jak porobię 
Chciałam napisać też jak u mnie to dokocenie wyglądało...
Chłopaka przywiozłam postawiłam przewozówkę i dałam wszystkim wolną rękę. Zoyka buntowniczka oczywiście osykała młodego, natomiast Bronio, którego często nazywałam neandertalczykiem zareagował totalnie dla mnie zaskakująco, wycofał się, ani jednego syku, ani jednej akcji agresji -nic, schodził młodemu z drogi...dopiero teraz zorientowałam się jaki z niego ukryty typ wrażliwca...to jemu podczas tego dokocenia muszę poświęcać czas, aby się nie obraził, nie poczuł odrzucony...młody natomiast jest kotem totalnie miłym, łagodnym o cudownie przylepiastym charakterze, a do tego wszystkiego w ogóle się nie obraża. Jedyne, co to lutuje mnie łapkami przy czesaniu jajek - ale to raczej normalne <diabeł>
Generalnie po tygodniu czasu zaczyna być miło i fajnie, Bronio już się ośmiela podchodzi do Cogito, Zoyka już prawie nie syczy.
Bardzo się bałam , aby Zoyka z Broniem nie stworzyli wspólnego frontu przeciwko intruzowi, ale okazuje się że nawet jak ona syka to Bronek patrzy jak zawsze;" czego ta szalona kobita znowu chce"

Widzę, że Broniu chce się przytulać do niego, chce z nim być, ale jakaś niewidzialna siła na razie mu na to nie pozwala.
W spokoju zostawiam ich samych na cały dzień - jest po prostu dobrze
i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej

Chciałam napisać też jak u mnie to dokocenie wyglądało...
Chłopaka przywiozłam postawiłam przewozówkę i dałam wszystkim wolną rękę. Zoyka buntowniczka oczywiście osykała młodego, natomiast Bronio, którego często nazywałam neandertalczykiem zareagował totalnie dla mnie zaskakująco, wycofał się, ani jednego syku, ani jednej akcji agresji -nic, schodził młodemu z drogi...dopiero teraz zorientowałam się jaki z niego ukryty typ wrażliwca...to jemu podczas tego dokocenia muszę poświęcać czas, aby się nie obraził, nie poczuł odrzucony...młody natomiast jest kotem totalnie miłym, łagodnym o cudownie przylepiastym charakterze, a do tego wszystkiego w ogóle się nie obraża. Jedyne, co to lutuje mnie łapkami przy czesaniu jajek - ale to raczej normalne <diabeł>
Generalnie po tygodniu czasu zaczyna być miło i fajnie, Bronio już się ośmiela podchodzi do Cogito, Zoyka już prawie nie syczy.
Bardzo się bałam , aby Zoyka z Broniem nie stworzyli wspólnego frontu przeciwko intruzowi, ale okazuje się że nawet jak ona syka to Bronek patrzy jak zawsze;" czego ta szalona kobita znowu chce"
Widzę, że Broniu chce się przytulać do niego, chce z nim być, ale jakaś niewidzialna siła na razie mu na to nie pozwala.
W spokoju zostawiam ich samych na cały dzień - jest po prostu dobrze
-
Małgosia
- Posty: 96
- Rejestracja: 23 lis 2008, 23:25
- Kontakt:
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
-
Gonab
- Posty: 267
- Rejestracja: 24 lis 2008, 11:28
- Kontakt:



