- Sapo to mieszaniec owczarka australijskiego - jego mama ma niesamowite predyspozycje do pracy z dziećmi a Sapcio od małego wychowywał się ( poza epizodem dwutygodniowym w lecznicy) w rodzinie gdzie jest dwójka małych dzieci...kiedy skończył 8 tygodni i przyjechał do mnie, to zaraz po tygodniowej kwarantannie był przeze mnie zabierany do pracowni, gdzie stykał się z dzieciakami i jego socjalizacja już od samego początku była powiązana z nauką pracy z dzieciakami....
- teraz mając zaledwie rok wita każde dziecko, wspaniale zachowuje się przy maleństwach raczkujących - np,kiedy leży, dziecko może na niego wpełznąć a on nadal leży nieruchomo, nie reaguje, pozwala się przytulać i na leżąca i na stojąco, na siedząco, można położyć na niego dziecko sparaliżowane, pięknie sam się wyciąga wzdłuż sparaliżowanego dzieciaka i instynktownie popycha noskiem przykurczone rączki jakby chciał je wyprostować, wylizuje napięte mięśnie - rehabilitanci twierdzą, że po wizycie Sapo mięśnie dziecka są bardziej rozlużnione i lepiej im się masuje podczas rehabilitacji.....
- przepraszam, że się tak rozpisuję o tym ale jestem z niego taka dumna.....nie wszystkiego można psa nauczyć podczas szkolenia, uczy się posłuszeństwa, uleglości i wykonywania komend i różnych sztuczek, przed Sapo jeszcze długa droga, nie do końca jeszcze wszystko prawidłowo wykonuje, zresztą ja nie przemęczam go tresurą, bo chyba nie o to chodzi....
- ja widzą, że on autentycznie kocha dzieci, wiele rzeczy robi instynktownie, nie ma ćwiczeń na prawidłowe zachowanie psa wobec dziecka po porażeniu móżgowym, które wykonuje nieskoordynowane ruchy przykurczonymi rączkami, można tylko utwierdzać psa nagrodami kiedy wykonuje rzeczy pożądane, ale Sapo ma niesamowity instynkt, on wie gdzie boli, gdzie ma polizać a ostatnio zauważyłam , że delikatnie podszczypuje przednimi ząbkami te miejsca gdzie są bardzo napiete mięśnie, tak jakby chciał je rozlużnić....sama jestem zdumiona, ale kiedy Kuba się śmieje to wiemy, że jest mu dobrze, i chyba o to w tym wszystkim chodzi.....
- a co do kotów...mówi się,że ragdoll to idealny kot do felinoterapii...a moja ragdollka to wierzgający koń
- tak powoli ( niestety czasu mam mało) czytam coraz więcej wątków i przecieram oczy ze zdumienia, bo przecież ta rasa wydaje mi się być idealna do pracy z dziećmi... co myślicie o tym???
- czy ktoś już wykorzystywał koty brytyjskie do pracy z dziećmi??? - jak sie zachowuje dorosły brytyjczyk, czy jeżeli jako dorastający kocurek, jest bardzo otwarty na człowieka, kiedy dorośnie, staje sie bardziej wycofany???
- nigdy nie miałam przyjemności obcować z dorosłym brytyjczykiem, charakter tych kotów poznałam tylko w teorii i widzę wiele nieścisłości w tym co się o nich pisze ( a moze pisało) a jakie są w praktyce, przecież Wasze koty są cudowne, otwarte na człowieka, bardzo łagodne i rozmruczane..... <serce> <serce> <serce>