- dziękujemy, banda wygłaskana na maksa :-)
- miałam dzisiaj wieczorem gości na kolacji...no i wiecie..spodziewałam się ze strony swoich zwierząt różnych niespodzianek ( ostatnio Elle schował kawałek wątróbki rybiej pod poduszką na kanapie i akurat pech chciał, że tam usiedli goście,,,poprawiając poduszkę, ręka mojej psiaciółki weszla w to coś miękko obślizgłego i waniającego

)...obeszłam całe mieszkanie wąchając wszystko, podniosłam wszystkie poduszki, sprawdziłam każdy zakamarek....zwierza patrzyły na mnie trochę dziwnie.....
- przyszli goscie i....koty znikneły,,,naprawdę ,,,jak we śnie...Marra zasnęła na pontoniku,,,Elle z Tiką na górnej półce hamaczka...Alma na dolnej a Vitek zasnął w łazience na posłanku Marry.....zaniemówiłam...udawałam, że wszystko jest normalnie....ale jak jeszcze Sapo po przywitaniu wszystkich i radosnej demonstracji jak to on umie pieknie piszczeć Świnią....jak Sapo poszedł na swój pontonik i zasnął to juz całkiem czułam sie jak we śnie... :-) :-) :-)
- kiedy goście przed wyjściem powiedzieli, że chcieliby obejrzeć kotki - ja z dumą pokazałam im śpiące aniołki i teraz z kolei goście zaniemówili...mają w domu dwa kocurki , które sie nie znoszą i od lat toczą ze sobą regularne bitwy...doszło do tego, że jeden rezyduje na piętrze domu a drugi na parterze... goście zdumieni spokojem w moim domu i widokiem śpiących aniołków - zwłaszcza uwalonego Elle'go na Tice wyszli przekonani, ze to jakieś czary.....
- a ja..puchłam z dumy....ale, zaraz po ich wyjściu wszystko wróciło do normy...obudziła się Marra i natychmiast wskoczyła na stoliczek i zwaliła kwiatki , które dostałam od gosci....a po chwili przeleciał Tajfun z Tika, Ellem, Almą i Vitkiem.....a kiedy jeszcze piecho włączył sie do gonitwy to poczułam sie jak na jawie.....
- ale wiecie, jestem tym moim zwierzom bardzo wdzięczna <serce> <serce> <serce>