Witchowa Nina, Merlin Czarodziej i [*] Rysiek
- Witcha
- Posty: 453
- Rejestracja: 19 mar 2012, 14:08
dokocenie ma ogromny plus - Nina (rezydentka) zaczęła jeść ładniej... i pić więcej jakoś...
Rysiek i jego poduszeczka :->

te jego oczyska miedziane są dla mnie hipnotyzujące...

naprawdę to wszystko, co robisz jest śmieszne HAHAHA i tak zaraz będzie wszędzie pełno kłaczków... kup se lepiej furminator kobieto

teraz pokazujesz moje zdjęcie bez mundurka... jeszcze tylko do poniedziałku te sznurki na plecach.. a to zdjęcie sprzed...

czarna kocica czarownicy już by sie polansowała...
gadaly dziś z ptakami jak najęte obydwa koty ;) szkoda że nie widać takiego czegoś na zdjęciach...
Rysiek i jego poduszeczka :->

te jego oczyska miedziane są dla mnie hipnotyzujące...

naprawdę to wszystko, co robisz jest śmieszne HAHAHA i tak zaraz będzie wszędzie pełno kłaczków... kup se lepiej furminator kobieto

teraz pokazujesz moje zdjęcie bez mundurka... jeszcze tylko do poniedziałku te sznurki na plecach.. a to zdjęcie sprzed...

czarna kocica czarownicy już by sie polansowała...
gadaly dziś z ptakami jak najęte obydwa koty ;) szkoda że nie widać takiego czegoś na zdjęciach...
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
- Witcha
- Posty: 453
- Rejestracja: 19 mar 2012, 14:08
dziś przeżyłam chwilę grozy, postanowiłam znów wyprać kubraczek Niny (choć jutro wieczorem zdjęcie szwów, ale te hordy bakterii po nim sie przemieszczające nie dają mi spokoju...) i jak ją wzięłam na ręce, zobaczyłam, że ma mokry pyszczek. Wzięłam ją z łóżka z drzemki, tyle co otworzyła oczka, więc na pewno nic nie piła... to co??? wymiotowała. Serce mi się ścisneło ze strachu, ale pyszczek tylko troszkę mokry a na łóżku nic nie ma... wet niedostępny w niedzielę, najwcześniej jutro rano...
olśnienie
forum!!!!
klik klik klik
troszkę się uspokoiłam, do jutra moze nic potwornego się nie stanie, zajrzałam do pyszczka, nic tam nie widzę brzydkiego... mam nadzieję, że to tylko ześlinienie z powodów np zębów... jutro się dowiem więcej, ale wystraszyłam się porządnie i dzięki FORUM że jesteście...
jutro kota zdjęcie szwów nareszcie...
olśnienie
forum!!!!
klik klik klik
troszkę się uspokoiłam, do jutra moze nic potwornego się nie stanie, zajrzałam do pyszczka, nic tam nie widzę brzydkiego... mam nadzieję, że to tylko ześlinienie z powodów np zębów... jutro się dowiem więcej, ale wystraszyłam się porządnie i dzięki FORUM że jesteście...
jutro kota zdjęcie szwów nareszcie...
- Witcha
- Posty: 453
- Rejestracja: 19 mar 2012, 14:08
dziękuję, niby się trochę uspokoiłam, ale wolę z niej oka nie spuszczać... ułatwia mi to mój Ninok, leżąc przy klawiaturze i od niechcenia łapą trącając klawisze...
wykasowałam co napisała, bo ciężko zrozumieć;) w wolnym tłumaczeniu to by było coś: niechjuztenkubraczekznikazmojegofutrabosieniemożnaporządniewylizać...............
zdjęć z dziś nie dołączę bo z komórki w świetle wieczornym wyszły takie jakby chciały a nie mogły, aż szkoda smaka robić...
wykasowałam co napisała, bo ciężko zrozumieć;) w wolnym tłumaczeniu to by było coś: niechjuztenkubraczekznikazmojegofutrabosieniemożnaporządniewylizać...............
zdjęć z dziś nie dołączę bo z komórki w świetle wieczornym wyszły takie jakby chciały a nie mogły, aż szkoda smaka robić...
-
beti_gie
- Hodowca
- Posty: 6
- Rejestracja: 14 sty 2010, 23:03
- Kontakt:
Witam wszystkich!
Jako hodowca cieszę się bardzo, że Irysek podoba się nie tylko mnie :-) i że trafił na taki fajny domek z sympatyczną kociozakręconą Panią <tańczy>
Trudna była decyzja o kastracji naszego przystojniaka i znalezieniu mu dobrego domku, odwlekaliśmy ją długo, ale to była dobra decyzja. Fajnie poczytać o swoim pieszczoszku na forum :-) i mam nadzieje, że będziemy mogli go z mężem podglądać, jak dorasta (bo to ulubieniec męża był)
Pozdrawiamy wszystkich kociarzy i ich futerka
Jako hodowca cieszę się bardzo, że Irysek podoba się nie tylko mnie :-) i że trafił na taki fajny domek z sympatyczną kociozakręconą Panią <tańczy>
Trudna była decyzja o kastracji naszego przystojniaka i znalezieniu mu dobrego domku, odwlekaliśmy ją długo, ale to była dobra decyzja. Fajnie poczytać o swoim pieszczoszku na forum :-) i mam nadzieje, że będziemy mogli go z mężem podglądać, jak dorasta (bo to ulubieniec męża był)
Pozdrawiamy wszystkich kociarzy i ich futerka
- Witcha
- Posty: 453
- Rejestracja: 19 mar 2012, 14:08
Witam "mamunię" Ryśka 
słoneczko nasze ten Rikardo, zupelnie po raz kolejny zmieniłam zdanie na temat kotów...
dodam, że po wizycie w hodowli i obejrzeniu na żywo spodobały mi się pointy ;p ale Rysiek bezpardonowo rządzi w moim sercu obok królowej Niny kocicy czarownicy
kotok jest świetny, wymiałczeć potrafi wszystko
uwielbia mężczyzn (tylko bez podtekstów <diabeł> <diabeł> <diabeł> ) bo jak mój mąż wraca do domu to on gna co sił w łaputkach miałcząc coś w rodzaju mójmójmójmójmójmójmój i dobiega akurat jak mój mąż kładzie na podłodze plecak - Rysiek całym sobą na tym plecaku sie uwala i wymieka.... <rotfl> to westchnienie ulgi i te oczy wpatrzone w męża zdejmujacego buty... <lol> jakoś tak ostatnio wszyscy witaja meża w progu by nie uronić ani chwili z tego przedstawienia
za to Ninoczka
ma coś w pysiu, mam zakaz zaglądania do neta
i szukania co to moze byc... dostała dwa antybiotyki w karczek (czy tez lekarstwo i antybiotyk, ze zdenerwowania nie wziełam książeczki dziś i nie moge sprawdzić, jutro do kontroli wieczorem to będę wiedzieć...
a na razie mam obserwować czy je suche...
jak jej dałam to chrupeczkę zjadła, ale ona zawsze te chrupki tak zarzucała do pysia, nie gryzła wiec może je normalnie w miarę... ile dam radę to bedę śledzić...
dałam im wczoraj po troszeczke wołowinki i dziś też, koopalki w porządku...
oby do jutra i oby było lepiej
słoneczko nasze ten Rikardo, zupelnie po raz kolejny zmieniłam zdanie na temat kotów...
dodam, że po wizycie w hodowli i obejrzeniu na żywo spodobały mi się pointy ;p ale Rysiek bezpardonowo rządzi w moim sercu obok królowej Niny kocicy czarownicy
kotok jest świetny, wymiałczeć potrafi wszystko
uwielbia mężczyzn (tylko bez podtekstów <diabeł> <diabeł> <diabeł> ) bo jak mój mąż wraca do domu to on gna co sił w łaputkach miałcząc coś w rodzaju mójmójmójmójmójmójmój i dobiega akurat jak mój mąż kładzie na podłodze plecak - Rysiek całym sobą na tym plecaku sie uwala i wymieka.... <rotfl> to westchnienie ulgi i te oczy wpatrzone w męża zdejmujacego buty... <lol> jakoś tak ostatnio wszyscy witaja meża w progu by nie uronić ani chwili z tego przedstawienia
za to Ninoczka
a na razie mam obserwować czy je suche...
jak jej dałam to chrupeczkę zjadła, ale ona zawsze te chrupki tak zarzucała do pysia, nie gryzła wiec może je normalnie w miarę... ile dam radę to bedę śledzić...
dałam im wczoraj po troszeczke wołowinki i dziś też, koopalki w porządku...
oby do jutra i oby było lepiej