Dziś wizyta konsultacyjna Niny u innego weta w innej miejscowości, mam jak dojechać dziś na szczeście..., zaproponowany wymaz z pupisi, zobaczymy co wykaże... brzuszek wzdęty i chyba bolesny, bo Nina atakuje rękę gdy chce się ją źle podnieść, nie z taką złośliwą zaciętościa, tylko tak "uważaj bo mnie boli"
Po przeczytaniu kilku wypowiedzi zrobiłam przegląd kotaków pod kątem pcheł (bo tasieemiec <shock> mnie przeraża możliwy w związku z tym) ale nie widzę tych czarnych grudek ani potworów łażących po moich kocięciach... koty niewychodzące, ale jak na butach przywlekliśmy???

, nie widzę pcheł, poproszę tego weta zeby fachowym okiem spojrzał...
Później relacja z wizyty, wszystkie życzliwe duszyczki oraz e-ciotule prosimy o kciukanie mocne od 17 30...