Niestety to co dobre szybko się kończy... Dłuuugi weekend, a właściwie tydzień dobiega końca i jutro do roboty

Dziś wróciliśmy z urlopiku, który spędziliśmy u moich rodziców, rzecz jasna z kotami. Dla nich - raj. Kilkaset metrów do biegania... Kilka pokoi...schody, po których można uprawiac sprinty...no i dla Paprucha jeszcze jedna mega atrakcja: pies, a właściwie jego ogon <lol> Jejuś, co ona z nim wyprawiała...aż mi się normalnie psa żal zrobiło

Dobrze, że pies to oaza spkoju. Teraz diabły odsypiają tydzień atrakcji, aż żal się robi, że na co dzień nie mają tylu wrażeń, no i metraż nie taki.
Moje kochane diabołki powakacyjne:
No i mam cichą nadzieję, że jak jutro wyspane wstaną to jednak zauważą taki jeden nowy, wygrany mebel, jakby nie było dla kotów przeznaczony... <zły>