Witam wszystkich po długiej przerwie. Dzisiaj w nocy przybył do naszego domku w Łodzi Olamek. Podróż ze Szczecina minęła spokojnie , nasze czekoladowe szczęście pomiaukiwało sobie od czasu do czasu . W domu Yanka jak zobaczyła kontener z Olamkiem zaczęła syczeć , prychać , warczeć - Oj! Groźnie to wyglądało. Olam wyszedł dzielnie z kontenera i zaczął zwiedzanie kątów. Yanka uciekła na parapet zdziwiona i warczała głośno... Bonii wyszła na przywitanie , ale gdy kociak zrobił parę kroków w jej kierunku i najeżył się bardzo uciekła przerażona do swojego legowiska w szafie . Pewnie myślała : '' ojej jeszcze jeden ..''
Na noc przerwaliśmy dokacanie. Yanka w innym pomieszczeniu a Olam z nami bo bardzo zaczął miauczeć . Bardzo tęsknił za swoimi braćmi i Olinką . Zasnął nad ranem miziany po brzuszku . Nie wiem czy spałam z godzinkę? Od rana znowu warczenie, syczenie ......

I tak do południa. Zrobiłam kilka zdjęć rano i postaram się wkleić wieczorkiem, choć nie są dobrej jakości bo bałam się ,ze się zacznie bijatyka.
Czytałam kilka razy wątek o dokacaniu , ale nie myslałam , że to tak może groźnie wyglądać ... Trzymajcie proszę kciuki za nas i za Olamka , który okazał się bardzo towarzyski i odważny i dzielny i piękny i mądry i kochaniutki.... wiecie same ''naj ''
Pozdrawimy i miziamy wszystkie koty
