Na barek. Na razie nie mamy drapaka (mąż w tym tygodniu zrobi), więc pozdejmowałam z wysokich półek bibeloty, by mógł zwiedzać z góry Dzisiaj cały dzień śpi na barku (około 2 metrów wysokości)
Koty pod tym względem są niesamowite. Zauważyłam, ze nasz dużo mniej chowa się po kątach, chyba że już naprawdę bardzo bardzo się wystraszy. Jutro muszę zabrać go do lekarza na kolejną dawkę antybiotyku i na odrobaczenie. Aż się boję, co będzie z wsadzeniem go do transportera:/ Znów się zestresuje biedak.... A ja zauważyłam, że po 3 dniach przebywania z nim, o wiele mniej męczy mnie alergia- prawie w ogóle:)
Witaj .
Biedna kocina - oby Twój dom był jego ostatnim domem.
Co do dogadania z Ragdollem - każdy kot jest inny, więc trudno powiedzieć, moge tylko napisać jak było u mnie z dokoceniem.
Otóż mój Brytyjczyk to najspokojniejszy i najbardziej przyjazny kot - na nowe koty nawet nie zasyczy, przyjmuje każdego z "otwartymi ramionami" 2 razy przybywał nowy kot - raz 6 tygodniowy a ostatnio 8 letni tymczas i mój Albert zachowywał sie ze stoickim spokojem, może u Ciebie też tak będzie?
Hannah- mam nadzieję. Do grudnia jest sporo czasu (wtedy rozpocznie się u hodowcy ragdolli proces adopcyjny). Przez te miesiące mam nadzieję, ze nasz kotek odzyska zdrowie fizyczne i psychiczne. Pierwszego dnia syczał na moją mamę (czuł od niej psa i innego kota). Dzisiaj spędził z nią pół godziny i się miział z nią:) Niedługo zaczynamy proces socjalizacyjny Szczęściarza. Wierzymy w niego, bo dla nas jest wyjątkowym kotem
Kolejna wzruszająca historia na forum. Wszystko dobre, co się dobre kończy, a najważniejsze, że Szczęściarz jest naprawdę Szczęściarzem, choć przez całe dotychczasowe życie myślał pewnie inaczej. Trzymam kciuki żeby szybciutko wrócił do zdrowia i pełnej formy. Dbajcie o niego dalej, a na pewno odpłaci Wam się swoją bezinteresowną miłością.
Trzymam kciuki! <ok> <zakochana>