Dziewczyny Kochane,
Bardzo mi miło, że o nas pamiętacie.
U nas wiele się dzieje, więc na forum ( bardzo mi przykro, ale...) brakuje czasu.
Przed wyjazdem do Sopotu miałam masę pracy i to odbiło się na kondycji Fibi. Bardzo się o nią martwiłam, bo odmawiała jedzenia, schudła do 4 kilogramów i wyglądała jak cień kota.
Jak tylko wróciliśmy, oddaliśmy ją w ręce naszego weta i ten cudotwórca naprawił nam kota.
Spadła jej odporność, a co za tym idzie, zachorowały dziąsełka i jedzenie musiało być dla niej bardzo uciążliwe ( zwłaszcza, że mokrej karmy jeść nie może).
Teraz chrupie na potęgę, aż muszę ją uspokajać, bo całymi godzinami filuje przy miseczce i drze pychol.
Megusia jest w dalszej fazie odchudzania, wygląda coraz lepiej i widać wyraźną poprawę w jej zachowaniu. Szalenie chętnie się bawi i stała się baaardzo przytulaśna.
Ze względu na to, że ostatnio dom jest dla mnie niczym hotel- prysznic, łózko, spanko i już mnie nie ma- Megulka zaczęła ze mną sypiać, a właściwie na mnie.
Wierci się całą noc, ale jak tu odmówić tej pchełce szachrajce, skoro tak rzadko się widzimy.
Fibi również leży w łóżku, ale obok, spokojniej <roll>
Jutro, jak odgruzuję mieszkanie, zrobię jakieś zdjęcia pycholków.

żebyście nie myślały, że kitram koty po kątach
A mówiłam Wam już, że mimblowe kocury zaszczyciły mnie swoją osobą, a Ozorrrro nawet zębiskami??
