Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY
- Agnes
- Posty: 4906
- Rejestracja: 16 lut 2012, 20:42
biedna wiewiórka, małego stresa wyłapała
moja Lumi bardzo się boi malutkich dzieci, znajomi przyszli z dzieckiem (6 m-cy) najpierw koleżanka przyszła się z mała przywitać i było ok, ale jak tylko zobaczyła dzidziusia, to szorująć brzuchem po podłodze, schowała się w kuwecie, musiałam ją stamtad zabrać i wynieść do innego pokoju, nie wiem czy to zapach czy o co chodzi, ale przerażenie w oczach było wielkie <shock> w każdym razie, życze pięknej wiewórze żeby szybko się przekonała do nowego rozbrykanego towarzystwa
:-)
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Missy tez niedawno przed 10-miesiecznym chlopakiem sie mocno chowala... Znajomi przyjechali na week-end, z nimi nie bylo klopotu ("latajace" zdjecia sa tego dobrym dowodem), natomiast synek : <shock> z daleka i "smigam stad, bo tu niebezpiecznie".
Moze masz racje, moze ten "dzieciecy" zapach kotom nie odpowiada....
Moze masz racje, moze ten "dzieciecy" zapach kotom nie odpowiada....
- zuzuzanta
- Posty: 438
- Rejestracja: 19 lis 2011, 12:53
Koty chyba jakoś wyczuwają to, że rączki dzieciaczków "z miłości" mogą im krzywdę zrobić. Zauważyłam, że im młodsze dziecko tym większy strach kota. Jak do mojej córy (10 lat) przychodzą koleżanki to Tiffa strzela pełną asystę, aż drzwi przed nią zamykają. Wtedy ona pod tymi drzwiami arie błagalne odstawia. Ale jak przyszedł chłopczyk 5-letni, to Tiffcoka nie było, bo pod łóżkiem się schowała.
- margita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5567
- Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: zachodniopomorskie
ale się tu działo .... a mnie nie było ....
ale nadrabiam ... <lol>
Moja Missunia kochana, niebieska wiewióreczka ... wyczuwa niebezpieczeństwo ... <mrgreen> mądra kocinka ...
na pewno szybko wyczuje sytuację i niedługo sprytnie będzie dzieciaczki omijać ... bez chowania się pod łóżko ... <mrgreen>
no to się u Ciebie dzieje ... istne tornado ... <mrgreen>
ciesz się rodzinką, a Missunia da radę ... ewentualnie często wyprowadzaj rodzinkę do ogrodu ... <lol>
głaski dla Missuni ...
ale nadrabiam ... <lol>
Moja Missunia kochana, niebieska wiewióreczka ... wyczuwa niebezpieczeństwo ... <mrgreen> mądra kocinka ...
no to się u Ciebie dzieje ... istne tornado ... <mrgreen>
ciesz się rodzinką, a Missunia da radę ... ewentualnie często wyprowadzaj rodzinkę do ogrodu ... <lol>
głaski dla Missuni ...
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
Do mnie jak przyszedł kuzynki syn który ma 7 lat Misia odrazu go przywitała i się z nim bawiła. Tylko potem musiałam ją zamknąć w pokoju, bo bałam się, że patyczkiem, którym się bawili zrobi małej krzywdę. A więc w jakim wieku dziecko by nie było, trzeba nadzorować zabawę
Trzymam kciuki za Missi, żeby nie przeżywała tak przyjazdu rodzinki.

Trzymam kciuki za Missi, żeby nie przeżywała tak przyjazdu rodzinki.
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Dzis rano powrot do pracy, wiec czesc dalszy relacji z rodzinnego najazdu <lol>.
Missy chyba troszke sie do halasu przyzwyczaja, ale jak jestesmy w domu, to i tak wiekszosc czasu spedza pod kanapa w pokoju goscinnym, gdzie poza noca nikogo nie ma.
Dwoch mlodszych dzieci boi sie nadal, nie chce sie dac im glaskac.
Natomiast najstarsza corke brata zaakceptowala, bawi sie z nia chetnie i daje bez klopotu dotknac.
"Na szczescie" w domu siedzimy malo, pogoda sprzyja byciu w ogrodzie/na tarasie, no i w dzien troche sie rodzinka rusza po okolicy.
Dzis z rana wyjechali "na caly dzien", beda zwiedzac zamek nad Loara, podziemne miasto i duze akwarium - Missy bedzie miala spokoj i odnajdzie troche "swoje" domowe miejsca.
Bo kolo 17h00 znow miejscowke pod lozkiem zarezerwuje pewnie.... <lol>
Missy chyba troszke sie do halasu przyzwyczaja, ale jak jestesmy w domu, to i tak wiekszosc czasu spedza pod kanapa w pokoju goscinnym, gdzie poza noca nikogo nie ma.
Dwoch mlodszych dzieci boi sie nadal, nie chce sie dac im glaskac.
Natomiast najstarsza corke brata zaakceptowala, bawi sie z nia chetnie i daje bez klopotu dotknac.
"Na szczescie" w domu siedzimy malo, pogoda sprzyja byciu w ogrodzie/na tarasie, no i w dzien troche sie rodzinka rusza po okolicy.
Dzis z rana wyjechali "na caly dzien", beda zwiedzac zamek nad Loara, podziemne miasto i duze akwarium - Missy bedzie miala spokoj i odnajdzie troche "swoje" domowe miejsca.
Bo kolo 17h00 znow miejscowke pod lozkiem zarezerwuje pewnie.... <lol>