Małe muszą się przyzwyczaić do jazdy autem . Tylko ich nie wyjmujcie z transporterka w trakcie podróży nawet jak płaczą;-)) . Ja tak robiłam z Bentley'em, krzywda mu się nie działa, przyzwyczaił się i mogę w spokoju prowadzić auto nie martwiąc się gdzie jest kot bo jest w zamkniętym i bezpiecznym transporterku .
Miss_Monroe pisze:Małe muszą się przyzwyczaić do jazdy autem . Tylko ich nie wyjmujcie z transporterka w trakcie podróży nawet jak płaczą;-)) . Ja tak robiłam z Bentley'em, krzywda mu się nie działa, przyzwyczaił się i mogę w spokoju prowadzić auto nie martwiąc się gdzie jest kot bo jest w zamkniętym i bezpiecznym transporterku .
nie ma takiej opcji, nawet mi do głowy nie przyszło, żeby je wyciągać w trakcie jazdy. Mam bzika na punkcie bezpieczeństwa w samochodzie
Miss_Monroe pisze:Bartolko Bentley bardzo dobrze znosi podróże wszelakie <lol> . Jak tylko wchodzi do transporterka to od razu idzie spać <shock> (ale w domu w nim nigdy nie śpi). Wet śmieje się, że na pewno coś tam przed podróżami rozpylam <lol>
MM Bentlej jak zawsze booooski chłopczyk. A wracając do puszki to moje wyjadają schesira aż chcą dziurę wylizać w miseczkach. Natomiast kurczak z ryżem nie wchodzi do końca tak chętnie jak tuńczyk z wołowinką
No właśnie u mnie Schesir to klapa . Upiera się nad Miamor Filets, Cosmą Thai i Moonlight Dinner. Już mu się PoN w puszkach odwidział, bo nagle zauważył, że ma jego znienawidzoną konsystencję: papki . Catz Finefood zamówiłam w saszetkach bo tam jest trochę galaretki i może "przejdzie" <lol> .
Bentley robiąc się coraz straszy jest coraz większym przytulasem <zakochana> . Dziś chyba z dwie godziny nad ranem mnie lizał, włączył traktorek i przytulał <zakochana> . W dzień przychodzi, ładuje się na kolana, kładzie na plecy i trzeba po brzuszku głaskać <lol> .