Jak sie gdzies przychodzi, to trzeba powiedziec DZIEN DOBRY
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Nadrabiam zaległości w Twoim wątku, lubię do Ciebie zaglądać bo jest mega optymistycznie! A Missy na łonie natury, w plenerach to jest po prostu mistrzostwo świata i na dokładkę ona jest taką piękną, puchatą wiewiórą! A apsztyfikant na balkonie! Przepiękny. Dlaczego nie chcesz jej wypuszczać? Mnie się zdaje, że to dobrze jak może nawiązać relację z innymi kotami. Byłam ostatnio u dziadka, którego balkon sąsiaduje z balkonem na którym jest kot, a jeszcze jeden balkon dalej jest jeszcze jeden kot i one mimo, że odgrodzone od siebie siatką bardzo się kochają! Wylizują sobie uszy przez tę siatkę. Szkoda, że moi sądziedzi na tym samym piętrze nie mają kotów. Meg mogłaby nawiązać z nimi dobre sąsiedzikie relacje!
:-) Ten też wyglądał na "udomowionego". Super, że macie taki piękny ogród i że przychodzą do Was w odwiedziny fajowe koty! Ja bym się tym nie przejmowała 
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
kosanna : troszke sie boje "obcych" kotow, bo nie wiadomo, czy nie chore moze jakies.... no i wiadomo, gdyby mialo dojsc do "spotkania blizszego stopnia", to mogloby byc roznie.
Ale w koncu Missy jest zaszczepiona, wiec decyzja zostala jednak podjeta : kicia bedzie wychodzic.
Jak patrze, jaka jest szczesliwa ganiajac po trawie i po drzewach, to nie mam prawa tego szczescia jej pozbawiac. Tym bardziej, ze ona nam tyle szczescia daje... <serce>
Ale w koncu Missy jest zaszczepiona, wiec decyzja zostala jednak podjeta : kicia bedzie wychodzic.
Jak patrze, jaka jest szczesliwa ganiajac po trawie i po drzewach, to nie mam prawa tego szczescia jej pozbawiac. Tym bardziej, ze ona nam tyle szczescia daje... <serce>
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Jak można doradzać komuś tak nieodpowiedzialne rzeczy, staram się już na tego rodzaju tematy nie wypowiadać się w ogóle, bo to jak głos wołającego na puszczy, ale tego zmilczeć nie mogę - wylizywanie sobie uszek rzez nieznanego kota może się skończyć na przykład białaczką, że już o tonie innych, mniej poważnych, ale również kłopotliwych rzeczy nie wspomnę. Być może kot sąsiadów może się wylegitymować świadectwem zdrowia z badaniami i książeczką z aktualnymi szczepieniami, ale już na pewno nie wolny strzelec na balkonie.kosanna pisze:A apsztyfikant na balkonie! Przepiękny. Dlaczego nie chcesz jej wypuszczać? Mnie się zdaje, że to dobrze jak może nawiązać relację z innymi kotami. Byłam ostatnio u dziadka, którego balkon sąsiaduje z balkonem na którym jest kot, a jeszcze jeden balkon dalej jest jeszcze jeden kot i one mimo, że odgrodzone od siebie siatką bardzo się kochają! Wylizują sobie uszy przez tę siatkę. (...) Ja bym się tym nie przejmowała
Yamaha, bardzo przepraszam za ton, ale nerwy mi puściły.
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Kontaktu Missy z obcymi kotami wlasnie z obawy przed chorobami bede za wszelka cene unikac. Teren mam ogrodzony, niestety, koty najwyrazniej "przeskakuja" przez ogrodzenie (dowod tego panicza na moim balkonie w sobote).
Missy jest panikara, mam wiec nadzieje, ze gdyby kiedys jeszcze jakikolwiek kot sie zapaletal, to ona bedzie zmykac, a nie szukac zaczepki.
Zreszta jak wychodzi do ogrodu, to w miare jej pilnujemy.
