Nasypalam Missy TOTW dzis rano do miseczki, sporo bo sporo, ale "raz kozie smierc", pomyslalam.
Rzucila sie na nie jakby ze 3 dni nie jadla (normalne)
Po czym... troche pojadla i .... odeszla!
Jak wrocilam do domu w poludnie, jeszcze troche chrupek bylo w miseczce, ale tez i czesc zjadla.
Moze jednak sie moj niedzwiadek znow nauczy, ze moze jesc troszke, a reszte zostawic na pozniej ? <zakochana>
P.S. Orijen jest najwyrazniej trujacy. Nawet mowy nie ma, zeby go wziela do pyszczka. Cala noc w miseczce byl tylko on, i tyle samo znalazlam go rano co nasypalam wczoraj wieczorem. Dobrze ze zamowilam tylko mala paczuszke.