Rzeczywiście i ja zdążyłam już zaobserwować, że koty są znacznie bardziej zmienne niż psy.
Psu jak raz pozwolisz ze sobą spać, to będzie ZAWSZE i tak długo przychodził do łóżka, aż mu bardzo wyraźnie powiesz, że zmieniłaś zdanie.
Ale Bazylkowi troszkę już się odmieniło! Nie samo z siebie jednak.
Wydaje mi się, że on potrzebuje zachęty (nie tylko w tej kwestii)- któregoś wieczoru idąc spać, po prostu wzięłam go na ręce i położyłam na łóżku obok siebie. I od tej pory magiczna granica progu sypialni rozpłynęła się, Bazyl normalnie wchodzi do sypialni i na łóżko też.
Jednak na spanie to za bardzo nie liczę, on jest bardzo "delikatny", że tak powiem, wystarczy go lekko szturchnąć i zwiewa (w zasadzie godnie oddala się
W ostatnich dniach kilka razy zdarzyło się, że widząc, że szykuję się do spania, czekał już na mnie w sypialni... leżał nawet chwilę ze mną, po czym... szedł sobie gdzieś
Dobre i to.
Wczoraj jednak sprawił mi przykrość, bo zbił mój ulubiony, porcelanowy, jubileuszowy wazon
Tak jak bardzo rzadko wchodzi na stół, tak wczoraj, jeszcze przed śniadaniem wskoczył na niego z wielkim impetem, pokonał całą szerokość jednym ślizgiem... i zjechał z niego razem z wazonem. Dobrze, że chociaż jemu nic się nie stało.
Nic to, kwiatki mam i tak sztuczne, to i może wazony kupię plastikowe...
