Paczałka vel Mysza :)
- Sothiem
- Posty: 35
- Rejestracja: 08 cze 2012, 23:09
Re: Paczałka vel Mysza :)
nie brzmi fajnie ;/ dzięki za informacje. człowiek uczy sie przez całe życie 
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Paczałka vel Mysza :)
To są tylko utarte stereotypy, że niby kotka musi mieć raz młode.
Tak samo, jak to, że czarny kot przynosi pecha.
Można to do jednego wora wsadzić takie powiedzonka.
Powołanie na świat małych kociaków to nie jest tylko przyjemność i radość,
ale wielka odpowiedzialność. Znalezienie potem dla nich dobrych i odpowiedzialnych domów.
Nie wiem jak Ty, ale ja bym nie mogła oka zmrużyć gdybym źle wybrała i kociak trafiłby kiedyś do schroniska, albo na ulicę, bo np. by się już komuś znudził, albo zachorował i trzeba by wydać kasę na jego leczenie.
Z tego powodu nigdy nie mogłabym podjąć się stworzenia hodowli. Moje serce by tego nie wytrzymało.
Tak samo, jak to, że czarny kot przynosi pecha.
Można to do jednego wora wsadzić takie powiedzonka.
Powołanie na świat małych kociaków to nie jest tylko przyjemność i radość,
ale wielka odpowiedzialność. Znalezienie potem dla nich dobrych i odpowiedzialnych domów.
Nie wiem jak Ty, ale ja bym nie mogła oka zmrużyć gdybym źle wybrała i kociak trafiłby kiedyś do schroniska, albo na ulicę, bo np. by się już komuś znudził, albo zachorował i trzeba by wydać kasę na jego leczenie.
Z tego powodu nigdy nie mogłabym podjąć się stworzenia hodowli. Moje serce by tego nie wytrzymało.
- Molly
- Posty: 2210
- Rejestracja: 05 sie 2012, 00:02
Re: Paczałka vel Mysza :)
Podpisuję się pod słowami Sonii , dodam jeszcze, że koty nie mają instynktu macierzyńskiego dopóki się małe nie urodzą, nie będzie tęskniła za małymi, których nigdy nie miała, natomiast ciagłe rujki mogą wyniszczyć organizm kotki, ropomacicze i rak sutka wspominany to poważne sprawy, tym bardziej, że taki rak bardzo często jest złośliwy...
Do veta bym poszła już teraz wstępnie się umówić i oby kicia się po rujce wyciszyła, żeby można było zabieg przeprowadzić bezproblemowo. Poczytaj sobie w zakładce o zdrowiu temat kastracji - wszystko tam znajdziesz.
Do veta bym poszła już teraz wstępnie się umówić i oby kicia się po rujce wyciszyła, żeby można było zabieg przeprowadzić bezproblemowo. Poczytaj sobie w zakładce o zdrowiu temat kastracji - wszystko tam znajdziesz.
- SHEszunia
- Posty: 1421
- Rejestracja: 24 lip 2012, 11:19
- Płeć: kobieta
- Skąd: lubuskie
Re: Paczałka vel Mysza :)
A ja dodam od siebie tylko, że moja Midusia miała (ile??) pół roczku jakoś, gdy przechodziła strylkę... nie usłyszałam ani 1 słowa od mojej wetki, że źle robimy, bo za młoda, bo nie miała ciąży... Od razu wyznaczyła nam termin i teraz już nawet o tym nie pamiętamy 
- maga
- Hodowca
- Posty: 3486
- Rejestracja: 22 paź 2009, 09:07
- Hodowla: KRABRIKA*Pl
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Kontakt:
Re: Paczałka vel Mysza :)
Ja dodam do moich przemówczyń, że rujki nie przysparzaja kotce przyjemności. Powinnaś zadbać nie tylko o jej zdrowie fizyczne (wspomniane przypadłości) ale o jej psychikę i jak najszybciej ją wykastrować. Kotka tak jak kocur potrafi znaczyc teren w rujach. Ruje wyniszczja organizm!
Przypominam, ze zgodnie z prawem (ustawa o ochronie zwierząt) nie wolno rozmnażać zwierząt poza zarejestrowanymi hodowlami !
Przypominam, ze zgodnie z prawem (ustawa o ochronie zwierząt) nie wolno rozmnażać zwierząt poza zarejestrowanymi hodowlami !
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Re: Paczałka vel Mysza :)
A ja od siebie dodam, że jeżeli tak marzysz o małych kociaczkach, to zgłoś się do bycia "domem tymczasowym" np. na forum miau. Będziesz mógł nacieszyć się obecnością kociątek, a i zrobisz coś dobrego. Za chwilę wiosna i domy tymczasowe będą pękać w szwach od kociaków po niekastrowanych i niechcianych kotach.
Poznasz "smak" ile to roboty i jakie koszty (karma, wet) i jaki stres przy szukaniu domu (adopcje) żeby był to dobry dom i żeby w ogóle był. O pracy z kociaczkami pod kątem ich umiejętności, zachowań nawet nie wspominam.
Hodowli nikt tu nie zabrania zakładać, myślę, że wręcz przeciwnie, znajdziesz pomoc i wsparcie, ale mówimy o hodowli zgodnie z zasadami :-) Zasady nie są po to, by coś utrudniać, wytyczają jedynie dobrą ścieżkę postępowania dla Ciebie i dla Twoich kotów :-)
Trzymam kciuki za mądre decyzje
Poznasz "smak" ile to roboty i jakie koszty (karma, wet) i jaki stres przy szukaniu domu (adopcje) żeby był to dobry dom i żeby w ogóle był. O pracy z kociaczkami pod kątem ich umiejętności, zachowań nawet nie wspominam.
Hodowli nikt tu nie zabrania zakładać, myślę, że wręcz przeciwnie, znajdziesz pomoc i wsparcie, ale mówimy o hodowli zgodnie z zasadami :-) Zasady nie są po to, by coś utrudniać, wytyczają jedynie dobrą ścieżkę postępowania dla Ciebie i dla Twoich kotów :-)
Trzymam kciuki za mądre decyzje
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Paczałka vel Mysza :)
Mago pisze:A ja od siebie dodam, że jeżeli tak marzysz o małych kociaczkach, to zgłoś się do bycia "domem tymczasowym" np. na forum miau. Będziesz mógł nacieszyć się obecnością kociątek, a i zrobisz coś dobrego.
- Sothiem
- Posty: 35
- Rejestracja: 08 cze 2012, 23:09
Re: Paczałka vel Mysza :)
Jak poradziłyście, 3 dni później mała poszła na ciachanie.
Focha strzeliła jak stąd do Chin i spowrotem
Kliniki strasznie sie boi, ale poszło bez problemów.
poniżej kilka zdjęć księżniczki tuz po
Była jak oczko w głowie. Potem się okazało, że zwykła udawaczka
w kubraczku ni epotrafiła chodzic, leżała, wsyztsko boli i biedny kot, a kiedy były póby zdjęcia kubraczka to kot dostawał hiper energii ^^



Dzisiaj już wyjęte szwy, futerko powoli wraca na swoje miejsce, ale brzuszek ciagle goły.
Koncerty i natrętność jakie zafundowała reszcie 4-nożnych mieszkańców sprawiły, że teraz juz nikt jej nie goni i nie zaczepia, na wszelki wypadek, żeby znów nie zaczęła jeczeć
I na koniec sprawa jedzenia. (przeglądam tematy w odpowiednim wątku, ale tutaj też się spytam).
Kicia jest raczej niejadkiem. Teoretycznie zjada swoją norme wg opisu na suchej karmie (waga kota - gramy jedzenia), ale bywają dni, że zjada 3/4 tego. Próbujemy z mokra i sucha karmą, ale młoda raczej woli biegac i vawić sie niż jeść. Ma ponad rok a waży w tej chwili koło 3 kg (przed kastracją było koło4) pytanie, czy pozowlić jej jeść tyle ile chce, czy próbować coś w nią wciskać (wiem jak to brzmi)? Boję się, że coś będzi enie tak - w końcu kot rośnie tylko raz w życiu
Choć nie wygląda na wygłodzona i żeby miała mało sił i energii.
Focha strzeliła jak stąd do Chin i spowrotem
Kliniki strasznie sie boi, ale poszło bez problemów.
poniżej kilka zdjęć księżniczki tuz po
Była jak oczko w głowie. Potem się okazało, że zwykła udawaczka



Dzisiaj już wyjęte szwy, futerko powoli wraca na swoje miejsce, ale brzuszek ciagle goły.
Koncerty i natrętność jakie zafundowała reszcie 4-nożnych mieszkańców sprawiły, że teraz juz nikt jej nie goni i nie zaczepia, na wszelki wypadek, żeby znów nie zaczęła jeczeć
I na koniec sprawa jedzenia. (przeglądam tematy w odpowiednim wątku, ale tutaj też się spytam).
Kicia jest raczej niejadkiem. Teoretycznie zjada swoją norme wg opisu na suchej karmie (waga kota - gramy jedzenia), ale bywają dni, że zjada 3/4 tego. Próbujemy z mokra i sucha karmą, ale młoda raczej woli biegac i vawić sie niż jeść. Ma ponad rok a waży w tej chwili koło 3 kg (przed kastracją było koło4) pytanie, czy pozowlić jej jeść tyle ile chce, czy próbować coś w nią wciskać (wiem jak to brzmi)? Boję się, że coś będzi enie tak - w końcu kot rośnie tylko raz w życiu
- lenka29
- Posty: 107
- Rejestracja: 19 sty 2013, 21:12
Re: Paczałka vel Mysza :)
Kolejne kilogramy czekolady na forum <mrgreen>
Witamy !
Witamy !
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Re: Paczałka vel Mysza :)
Boziu jaka ona bidulka w tym ślicznym różowym kubraczku
<zakochana> <zakochana>
Odnośnie żywienia kotów specjalistą nie jestem, ale hmm podobnie jak dzieciom, kotom też nie wciskałabym jedzenia przemocą. Może dałoby się ją jakoś zachęcić? Upgradować trochę jedzonko? Wiem, że dziewczyny dodawały czasem oleju z łososia czy mieszały suche z jakimiś smakołykami...
Ale pewnie zaraz ktoś mądry się wypowie i Ci pomoże rozwiać wątpliwości.
Pozdrawiam ciepło.
Odnośnie żywienia kotów specjalistą nie jestem, ale hmm podobnie jak dzieciom, kotom też nie wciskałabym jedzenia przemocą. Może dałoby się ją jakoś zachęcić? Upgradować trochę jedzonko? Wiem, że dziewczyny dodawały czasem oleju z łososia czy mieszały suche z jakimiś smakołykami...
Ale pewnie zaraz ktoś mądry się wypowie i Ci pomoże rozwiać wątpliwości.
Pozdrawiam ciepło.