Widzieli się z 5 razy ale to jak wpadałam z Bentleyem w transporterku do mamy na moment od weterynarza bo miałam po drodze. Bentley np. z Moną, suczką teściowej (Golden Retriver) spędza dość dużo czasu. Może to, że Bentley miał wcześniej kontakt z innym psem pomogło w "przełamaniu lodów" z Juicy? Wydaje mi się, że bardzo ważny jest charakter psów. Mona jest strasznie energiczna a Juicy ciekawska.Audrey pisze: Lena, ile spotkań psio-kocich poprzedziło taką sielankę ? Często się zwierzaki widywały?
Piesio śliczny <serce>
Bentley jest małym prowokatorem. Siedzi na brzegu stołu, czeka na psa i paca go ogonkiem po pysku, jak uzyska zainteresowanie ze strony psa, to za chwilę go zabiera <lol> . Lecz gdy Bentley nie zgadzał się miauknięciem np. na obwąchanie, czy zaczepianie to psy od razu od niego odchodziły, nie były nachalne ani na siłę nie szukały kontaktu z kotem. Juicy i Mona zostały wychowane bardzo łagodnie, z przyjaznym nastawieniem do innych zwierząt, więc wydaje mi się, że to też mogło być pomocne. Bentley sam zadecydował kiedy chce się zbliżyć do psa, nie było tutaj "przedstawiania na siłę", czy też trzymania kurczowo kota na rękach o czym słyszałam u znajomych <shock> . Ja jestem bardzo przeciwna takim metodom. Wychodzę z założenia, że nie nic na siłę
Mona skacze dookoła Bentleya i przynosi mu swój ulubiony sznur, kładzie przy jego łapkach z miną "rzucić" a Bentley patrzy z politowaniem jakby chciał powiedzieć "wariatka" <lol> . Juicy wpatruje się w Bentleya jak w obrazek i liże go po łapce a Bentley wczoraj się do niej przytulił <zakochana>
