Wiecie co? W poniedziałek minie rok odkąd Baxterek jest z nami. I dziś o 5 rano doświadczyłam pierwszego ugniatania <serce> Dziubulek mnie ugniatał i miał przy tym tak rozbrajająca minę <serce> Później oczywiście musiałam miziac :-)
Jak my kochamy tego naszego koteńka <zakochana>
Oj jak tak Baxterek udeptuje to musi być czuć na klacie <lol> Ale tak naprawdę waga kota nie ma znaczenia w obliczu tej słodyczy rozlewającej się w sercu <serce>
Zuza, najgorszy jest spacer kota po klacie i wbijanie łapek o prawie 7 kilogramowym nacisku. Ale masz rację, czym jest waga w obliczu tych kilku rozczulających chwil. <serce> Dodam, że są to jedyne chwile tak wylewnego okazywania uczuć przez Dziubula. W ciągu dnia jest ocieranie się o nasze nogi i przyzwolenie na mizianie <lol>
Nawet sobie nie wyobrażam 7 kg na klacie, skoro trochę ponad 3 kg nacisku na dekolt oraz w okolicy pęcherza o 6 rano potrafi mnie skutecznie obudzić ;)
Zazdroszczę sesji ugniatania, może i nam się kiedyś trafi... ;)
Nic się nie martwcie na pewno doczekacie ugniatanka. Moja Brysia po 4 latach zdecydowała się na ugniatanie i nocne mizianie <mrgreen>
Mina przy tym faktycznie obłędna. Jedynie jest to dość bolesna przyjemność, jak się zapomni obciąż pazurki <lol>